Archiwum - Kwiecień, 2014

Najem okazjonalny – co może zyskać właściciel lokalu

Najem okazjonalny to rodzaj najmu, który chroni właścicieli nieruchomości i ich własności. Dzięki niemu najemca może skuteczniej walczyć z lokatorem, który np. permanentnie zalega z czynszem, nie wywiązuje się z zawartych w umowie postanowień czy też zakłóca spokój sąsiadom. W przypadku tego rodzaju najmu łatwiej niż w tradycyjnej umowie eksmitować nieuczciwego lokatora. Niestety mało który najemca korzysta ze swoich praw.

fotolia.com

fotolia.com

Najem okazjonalny jako odmiana najmu tradycyjnego wprowadzony został do polskiego porządku prawnego ustawą z dnia 17 grudnia 2009 r. o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów. Możliwość skorzystania z najmu okazjonalnego mają wyłącznie osoby fizyczne, które nie prowadzą żadnej działalności gospodarczej i posiadają własnościowe spółdzielcze prawa do lokalu, a od tego roku także firmy. Aby umowa była prawomocna właściciel, który chce wynająć lokatorowi swoje mieszkanie musi zawrzeć w niej swoje oświadczenie w formie aktu notarialnego, w którym poddaje się on egzekucji i zobowiązuje się do opróżnienia i wydania lokalu użytkowego na podstawie umowy najmu w terminie wskazanym w żądaniu opuszczenia lokalu. Oznacza to, że najemca z góry godzi się na odebranie mu mieszkania w razie gdyby nie wywiązał się z umowy. Koszt sporządzenia takiego aktu, który ponosi najemca, to ok. 150 zł. Obowiązkiem jest także wskazanie przez najemcę innego lokalu, w którym będzie mógł on zamieszkać w przypadku egzekucji obowiązku opróżnienia lokalu i złożenie oświadczenia o wyrażeniu zgody na zamieszkanie wskazanej osoby. W przypadku gdy najemca straci możliwość zamieszkania w innym lokalu powinien w ciągu 21 dni złożyć oświadczenie o nowym lokalu. W innym razie wynajmujący może wypowiedzieć umowę.

Należy przy tym pamiętać, że umowa o najem okazjonalny będzie ważna tylko wtedy, gdy w ciągu 14 dni właściciel mieszkania zgłosi zawarcie umowy naczelnikowi urzędu skarbowego. Jeśli tego nie zrobi umowa zawarta między stronami będzie zwykłą umową najmu.

fotolia.com

fotolia.com

Mieszkanie na podstawie umowy o najem okazjonalny może zostać wynajęte na maksymalnie dziesięć lat, choć okres ten może zostać następnie przedłużony. W umowie właściciel musi określić, na jak długo oddaje lokal do wynajęcia i przedstawić oświadczenia, które zabezpieczą bezkonfliktowy przebieg procedury opuszczenia mieszkania w momencie wygaśnięcia umowy bądź po jej wcześniejszym wypowiedzeniu.

Różnica między najmem okazjonalnym a tradycyjnym jest taka, że w przypadku tego pierwszego możliwe jest eksmitowanie niewywiązującego się z umowy najemcy bez wyroku sądu. Przy tradycyjnej umowie najmu nie może on wyrzucić z nieprawnie zajmowanego lokalu kobiet w ciąży i osób małoletnich, obowiązuje też okres ochronny między 1 listopada a 31 marca. Lokator musi mieć także zapewniony lokal socjalny, co kwestionuje skuteczność wyroków eksmisyjnych. Na najmie okazjonalnym skorzystać mogą także firmy wynajmujące mieszkania. Przedsiębiorstwa, które mają niewykorzystane zasoby mieszkaniowe, np. deweloperzy, którzynie sprzedali wybudowanych mieszkań mogą je teraz przekształcić w lokale na wynajem.

Jeśli po rozwiązaniu umowy najemca nie chce opuścić mieszkania właściciel powinien wręczyć mu pisemne żądanie opróżnienia lokalu, przy czym termin na wykonanie tej czynności nie może być dłuższy niż siedem dni. Jeśli po upływie tygodnia najemca nie opuści lokalu właściciel powinien udać się do sądu i złożyć wniosek o nadanie klauzuli wykonalności dołączonemu do umowy o najem okazjonalny aktowi notarialnemu, w którym najemca dobrowolnie poddał się egzekucji. Do wniosku dołączyć należy żądanie opróżnienia lokalu, dowód doręczenia go najemcy, dokument przysługujący właścicielowi tytuł prawny oraz potwierdzenie zgłoszenia umowy do naczelnika skarbowego. Jest to procedura, która zastępuje – co jest konieczne w przypadku zwykłej umowy – wszczęcie sprawy o eksmisję lokatora.

Jednak istnieją też minusy wynikające z umowy o najem okazjonalny. Ograniczone prawa najemcy utrudnią poszukiwania osoby, która chciałaby zawrzeć taką umowę, w dodatku wiele z nich zwyczajnie nie spełnia warunków – potencjalni lokatorzy będą mieli problem ze wskazaniem innego miejsca zamieszkania, które jest niezbędną częścią umowy najmu okazjonalnego. Nie jest również możliwe podpisanie umowy na czas nieokreślony. Ponadto właściciel może wynająć mieszkanie tylko i wyłącznie w celach mieszkaniowych. Nie jest zatem możliwe skorzystanie z tej formy, aby wynająć np. garaż lub inne pomieszczenie, które nie służy celom mieszkaniowym.

Autor Aneta Pogorzelska - kierownik oddziału Pepper House
Kwiecień 26, 2014        2 komentarze

A gdyby tak zamieszkać w… Pruszczu Gdańskim!

Pruszcz Gdański zasługuje na nobilitację. To niewielkie miasto od początku swojego istnienia stało w cieniu potężnego Gdańska. Przyszły jednak czasy, kiedy coraz więcej osób wyprowadza się z zatłoczonego centrum do podmiejskich dzielnic, które nie tylko pozwalają wieść spokojniejsze życie, ale też tańsze.

Tak blisko, tak daleko.

Pruszcz Gdański to dość młode miasto, które prawa miejskie zdobyło 1945 roku. Położony nad rzeką Radunią, jednocześnie przylegał do Gdańska, jak i odstawał. Nie kojarzył się z prestiżem i nowoczesnością, a zwłaszcza w kontekście rynku nieruchomości. Do czasu. W końcu deweloperzy docenili jego potencjał i zaczęli budować coraz ciekawsze osiedla. Okazało się, że niespełna 28-tysięczne miasto stanowi atrakcyjną alternatywę dla drogiego i głośnego Trójmiasta. Mimo że to „osoby byt”, wciąż wiele osób traktuje go jak lekko peryferyjną i spokojną dzielnicę Gdańska. I nie ma się czemu dziwić – pod względem zaludnienia bije go na głowę m.in. popularna (i droga) Morena. A jednak – różnica w cenach nieruchomości jest tak kolosalna, że nie można jej nie zauważyć.

Cambel Town (mat. prasowe)

Cambel Town (mat. prasowe)

Komunikacja zbliża.

Miasto jest istotnym węzłem komunikacji drogowej – przebiegają przez niego szlaki krajowe i wojewódzkie, jednak i tak wszystkich najbardziej interesuje komunikacja miejska, która z roku na rok cieszy się coraz większym uznaniem gdańszczan, zwłaszcza, że jest pod nich dostosowywana. Jeszcze do niedawna do Pruszcza Gdańskiego najłatwiej było się dostać małymi busami, regularnie kursującymi na trasie Gdańsk Główny-Tczew. Konkurencja była duża, zatem i ceny za bilet nie rujnowały budżetu.

Sytuacja użytkowników komunikacji publicznej polepszyła się jeszcze bardziej w marcu tego roku, kiedy to wydłużono trasę Szybkiej Kolei Miejskiej aż do Tczewa. W ciągu kilku dni bilety na busiki potaniały jeszcze bardziej, a ich SKM-ka zyskała nowych klientów, którzy w 13 minut dojeżdżają do centrum Gdańska. Natomiast czas przejazdu busem lub autobusem to wciąż około pół godziny, zatem pojawiła się naprawdę ciekawa alternatywa dla tego typu pojazdów, które zazwyczaj stoją w porannych i popołudniowych korkach.

Piękne nieruchomości w Pruszczu Gdańskim.

Życie poza centrum ma wiele plusów, zwłaszcza związanych z finansami. Nie tylko w okolicznych sklepach ceny za podstawowe produkty spożywcze są nieco niższe niż w metropolii, ale też metr kwadratowy nowego mieszkania często kosztuje mniej niż w Gdańsku. Osoby marzące o własnym M mają jeszcze jeden powód do radości – w Pruszczu Gdańskim czekają na nich wyższe, czyli bardziej przyjazne portfelowi limity w programie Mieszkanie dla Młodych. Praktycznie w każdej nowej inwestycji znajdziemy mieszkania, które mieszczą się w widełkach, które w Trójmieście często utrudniają kupno nieruchomości z państwową dopłatą.

Dodatkowo na tym terenie panuje trochę inna niż w Gdańsku kameralna zabudowa. Nie znajdziemy tu wieżowców i betonowych molochów. Pruszcz Gdański stawia na niską, przyjemną dla oka nową architekturę, często przypominającą domy jednorodzinne lub szeregowe. Tego typu projekty znajdziemy na osiedlu Radunica firmy ECO Inwestycje. Położone na malowniczym i zielonym terenie dwukondygnacyjne domy spodobają się lokatorom gustującym w niskiej zabudowie.

Deweloper Activa również postawił na Pruszcz Gdański i obecnie jest na etapie sprzedaży dwóch osiedli: Zakątek Juszkowo i Azaliowy Park. Pierwsza inwestycja jest oddano do użytku, druga trafi w ręce nowych klientów jeszcze w tym roku. Co wartego uwagi oferuje? Przede wszystkim jest doskonale skomunikowana z centrum Pruszcza i Trójmiastem – niedaleko jest położony wyjazd na obwodnicę oraz każdy z kondygnacyjnych budynków będzie wyposażony w cichobieżne windy.

Azaliowy Park (mat. prasowe)

Azaliowy Park (mat. prasowe)

Osoby marzące o ciszy i spokoju powinny zwrócić uwagę na urocze Apartamenty Rzewuskiego, które wypełnione są zielenią oraz małą architekturą. Dodatkowo w pobliżu znajduje się przystanek autobusowy. 76-metrowe mieszkanie kupimy już za 314 tysięcy złotych, zatem cena ta wydaje się niebywale okazyjna w porównaniu z gdańskimi stawkami…

Osiedle Cambel Town Trójmiejskiej Grupy Inwestycyjnej również może cieszyć się zainteresowaniem kupców, gdyż proponuje nowoczesne rozwiązania, takie jak strefa aktywnego wypoczynku dla mieszkańców, położona na terenie inwestycji. Znajdzie się w niej plac zabaw oraz boisko wielofunkcyjne. Plusem jest piwnica w cenie mieszkania (a to oszczędność rzędu nawet kilkunastu tys. zł) i wysoki standard wykończenia. A ceny? Bardzo okazyjne. 70-metrowe mieszkanie kupimy za 297 tys. zł!

Pięknie prezentuje się także kameralny Jantarowy Zakątek firmy Jantar Development. Na inwestycję składają się trzy budynki po sześć mieszkań każdy. Wszystkie posiadają garaże oraz komórki lokatorskie. Mimo podmiejskiego klimatu, z osiedla łatwo i szybko dostaniemy się do centrum. Konkurencyjne wydają się również stawki. Metr kwadratowy kosztuje tam mniej niż 4 tysiące złotych.

Rynek wtórny? Czasem bardziej opłaca się pierwotny…

Przyjęło się uważać, że mieszkanie z drugiej ręki zazwyczaj kosztuje mniej niż to nowe. Owszem, są wyjątki, takie jak Starówka czy osiedla położone blisko morza, jednak zazwyczaj rynek wtórny oferuje mieszkania w przystępnej cenie. W Pruszczu Gdańskim jest podobnie, choć w ostatnim czasie zaobserwowano wzrost cen takich nieruchomości. Średnia cena używanego mieszkania to koszt około 250 tys. zł. To sporo, jednak trzeba pamiętać, że wiele budynków jest młodej daty, czyli wybudowanych po roku 2000. Jeśli jednak poczekamy na naprawdę okazyjną ofertę, jest duże prawdopodobieństwo, że „ustrzelimy” mieszkanie średniej wielkości za jedyne 150 tys. złotych! Tak, takie ceny nadal się zdarzają w Pruszczu Gdańskim.

Pruszcz Gdański złote lata ma przed sobą?

Wszystko wskazuje na to, że w najbliższej przyszłości Pruszcz Gdański stanie się jedną z ważniejszych pobocznych dzielnic Gdańska. Od lat obserwujemy wchłanianie mniejszych miejscowości do Trójmiasta i tutaj pewnie będzie podobnie. Ci, którzy teraz zdecydują się na zakup nieruchomości nie pożałują. Za kilka lat być może będą musieli zapłacić za nią zdecydowanie więcej.

ala

Autor Alicja Olkowska Pepper House
Kwiecień 17, 2014        2 komentarze

Jak tanio wynająć mieszkanie? Rząd uruchamia Fundusz Mieszkań na Wynajem

Fundusz mieszkaniowy właśnie rozpoczyna swoją działalność, a w przeciągu najbliższych czterech lat rząd ma zainwestować 5 mld zł w 20 tys. mieszkań na wynajem w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Poznaniu oraz Trójmieście. Jakie korzyści będą z niego wynikały? Mieszkania mają być znacznie tańsze niż te oferowane na rynku.

fot. BGKDwie spółki

Ponad połowę młodych osób nie stać w Polsce na zakup własnego mieszkania. Dlatego też Fundusz Mieszkań na Wynajem ma być priorytetem na najbliższe lata. Inwestycje będą bazowały na tzw. mieszkaniach „pod klucz”, czyli wykończonych i wyposażonych. Większość mieszkań ma mieć metraż 50-60 m2. Będą to więc przede wszystkim kawalerki i mieszkania dwu pokojowe.

 Fundusz Mieszkań na Wynajem to działalność inwestycyjna Banku Gospodarstwa Krajowego. Program będą nadzorowały dwie spółki – TFI BGK, która zajmie się sprawami inwestycyjnymi oraz BGK Nieruchomości, która działać będzie od strony administracyjnej. Oba podmioty, aby rozpocząć działalność czekają jeszcze na zezwolenie Komisji Nadzoru Finansowego. To jednak kwestia formalności i już rozpoczęły się negocjacje z firmami deweloperskimi i budowlanymi.

– Nie znamy jeszcze konkretnych lokalizacji, bowiem po wstępnej analizie okazało się, że większość ofert to budynki, w których część mieszkań jest już wynajętych, a naszym celem jest wynająć całość, bowiem łatwiej jest zarządzać całym budynkiem – mówi Anna Czyż, rzecznik prasowy Banku Gospodarstwa Krajowego.

Mieszkania dla każdego

Mieszkania mają się jednak znajdować w dobrej lokalizacji, z szybkim dostępem do komunikacji miejskiej i w pobliżu zaplecza handlowo-usługowego. W celu urozmaicenia oferty znajdą się także mieszkania na obrzeżach. Będą one stosunkowo tańsze niż te zlokalizowane w centrum miasta.

fot. ShutterstockW celu obniżenia kosztów inwestycji mieszkania będą się znajdowały w jednym bloku, nie będzie więc możliwy wynajem pojedynczego lokalu. Odpowiedzialny za projekt Bank Gospodarstwa Krajowego ma zamiar inwestować także w mieszkania komunalne. – W pierwszej kolejności chcemy rozpocząć inwestycje w największych polskich miastach, bowiem z analiz rynkowych wynika, że właśnie w dużych aglomeracjach zapotrzebowanie na lokale pod wynajem jest największe, a jak każda inwestycja, także i nasza nastawiona jest na zysk – podkreśla Anna Czyż.

W odróżnieniu od drugiego rządowego programu „Mieszkanie dla młodych” wynajmujący nie musi spełniać warunku wiekowego. Nie będzie się więc liczyło ile ma lat, ile dzieci i jakie są jego dochody. Musi jednak udowodnić, że będzie go stać na opłacenie czynszu. Czynsz za mieszkanie w ramach funduszu ma być niższy od cen rynkowych nawet o 30 procent. Najemcy będą jednak zobowiązani do opłacania rachunków za prąd, wodę i ogrzewanie. Mieszkanie będzie można wynająć na okres od roku do 10 lat. Nie będzie go można jednak odkupić od państwa.

Deweloperzy już wystartowali

Zainteresowanie funduszem jest bardzo duże nie tylko wśród potencjalnych najemców, ale także deweloperów i budowlańców. Liczba ofert od firm przewyższa nawet zaplanowaną liczbę mieszkań. Pierwsze mieszkania na wynajem mają być dostępne już pod koniec tego roku. Z kolei pierwsza umowa z deweloperem ma być podpisana 21 maja.

Podobne inwestycje co polski Fundusz Mieszkań na Wynajem prowadzone są także w innych krajach Europy, m.in. w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii. W Anglii program taki wystartował w grudniu 2012 roku. Od tego czasu ma zostać wybudowanych ponad 10 tys. mieszkań z przeznaczeniem na wynajem.

 

 

Autor Aneta Pogorzelska - kierownik oddziału Pepper House
Kwiecień 10, 2014        3 komentarze

Lepszy zwykły kredyt hipoteczny czy „Mieszkanie dla młodych”?

Program „Mieszkanie dla młodych” wystartował na początku roku. Po kilku miesiącach można już ocenić jego wpływ, a według niektórych mikrowpływ na polski rynek nieruchomości. Czy rzeczywiście obywatele otrzymali godnego następcę Rodziny na Swoim? Zdania są podzielone. Jeśli jednak marzysz o własnym M i planujesz starać się o dopłaty, powinieneś to przeczytać.

Dla kogo „Mieszkanie dla młodych”?
Przypomnijmy najważniejsze założenie programu. MdM obejmuje mieszkania oraz domy z rynku pierwotnego i poniekąd przypomina Rodzinę na Swoim. Osoby samotne oraz pary bezdzietne otrzymają 10 proc. wartości kupowanego mieszkania, natomiast osoby wychowujące dzieci mogą liczyć na 15 proc. wsparcia. Jeśli w ciągu 5 lat od podpisania transakcji przyjdzie na świat trzecie lub następne dziecko, beneficjent otrzyma kolejne 5 proc. W przypadku mieszkań dofinansowanie obejmuje maksymalnie 50 mkw nieruchomości o powierzchni do 75 mkw, natomiast powierzchnia użytkowa domu nie może przekroczyć 100 mkw, a dopłata jest przyznawana do 50 mkw. Kwotę takiego dofinansowania oblicza się na podstawie iloczynu powierzchni mieszkania i limitu cen za metr kwadratowy, a te różnią się od siebie w zależności od województwa. I tak w Gdańsku 1 kwietnia obowiązuje limit, który został wprowadzony na 1 stycznia, czyli 5682,05 zł, co nie jest najlepszą wiadomością, zwłaszcza, że w wielu miastach polskich próg ten został podniesiony, dzięki czemu jeszcze więcej nieruchomości może zostać objętych programem rządowego wsparcia.

ID-100172812
Pierwsze cztery miesiące MdM jasno pokazały, że Polacy nie rzucili się na dopłaty. W marcu Bank Gospodarstwa Krajowego podał, że w dwóch pierwszych miesiącach zaakceptował jedynie 2680 wniosków, na które przeznaczy mniej niż 10 procent zakładanego budżetu, czyli około 60 mln złotych. A przecież w 2014 roku jest do wykorzystania aż 600 mln złotych!

„Mieszkanie dla młodych” krok po kroku.
Każde finansowe wsparcie liczy się w domowej kasie, zatem warto sprawdzić, czy nie obejmie nas program dopłat. Jeśli spełniamy wstępne założenia, czyli np. mamy mniej niż 35 lat, należy rozejrzeć się za upragnioną nieruchomością, która mieści się w limitach. Następnie trzeba udać się do doradcy kredytowego (często nic nas to nie kosztuje) z zapytaniem o kredyt. Rozpocznie się wtedy analiza kredytowa, która wykaże naszą zdolność kredytową, a zatem pokaże, czy w ogóle zakwalifikujemy się do MdM. Potem zostaniemy zapoznani z ofertami banków, wadami i zaletami kredytów oraz otrzymamy listę dokumentów, które musimy przygotować do dalszego etapu weryfikacji. Jeśli wszystko się zgadza, a my nie mamy wątpliwości, że dobrze wybraliśmy, podpisujemy umową przedwstępną z deweloperem. Dopiero potem zajmujemy się wnioskami kredytowymi, w czym również pomoże nam doradca. Do współpracy włącza się również deweloper, który powinien dostarczyć dokumenty o nieruchomości. Na tym etapie wypełniamy także wniosek do dofinansowanie wkładu własnego. W ciągu 60 dni powinniśmy otrzymać od banku odpowiedź, i jeśli jest ona pozytywna, nasz wniosek o dofinansowanie zostaje wysłany do Banku Gospodarstwa Krajowego. Znowu czekamy na odpowiedź. Jeśli ponownie jest pozytywna, możemy teraz wybrać spośród ofert banków tę najatrakcyjniejszą dla nas. Dopiero teraz podpisujemy umowę kredytową, po czym następuje uruchomienie kredytu. BKG przelewa środki dofinansowania wkładu własnego na konto banku, zmniejszając przy okazji kwotę kredytu. W najbliższym czasie bank wypłaci deweloperowi kolejne transze kredytu (wszystko to powinno być omówione i zaakceptowane wcześniej przez strony), a my możemy powoli przygotowywać się do przeprowadzki do nowego mieszkania.

Tam gdzie zalety, są również wady.
„Mieszkanie dla młodych” część ekspertów docenia za sam fakt istnienia. To dobrze, że państwo choć w minimalnym stopniu wspiera swoich obywateli. Wielu z nich nie mogłoby sobie w ogóle pozwolić na własne M, ponieważ nie dysponuje wkładem własnym, koniecznym przy zaciąganiu kredytu hipotecznego, od kiedy w życie weszła bezlitosna Rekomendacja S. Jeszcze inni analitycy widzą w nim nadzieję dla polskiego budownictwa, które po kryzysie wciąż nie nabrało wiatru w żagle. Niestety, nie można zapominać o wadach MdM. Jakich?

ID-10033107

Przede wszystkim program obejmuje tylko część społeczeństwa, tę dosyć młodą (do 35 lat), nieposiadającą wcześniej nieruchomości i raczej z dużych miast, gdzie funkcjonuje rynek pierwotny (wtórny – najczęściej tańszy, w ogóle nie bierze udziału w rządowych dopłatach). Gorzej mają osoby z mniejszych miast, gdzie od wielu lat nie powstała żadna nowa inwestycja. Tzw. Polska powiatowa kolejny raz musi pogodzić się z niesprawiedliwością, ale i mieszkańcy dużych aglomeracji mają również powody do narzekania, gdyż tylko część ofert od deweloperów spełnia kryteria MdM. Zazwyczaj są to mieszkania o dość niskim standardzie lub położone na obrzeżach (dojazd do centrum pochłonie czas i pieniądze!), ale za to dość tanie. Dodatkowo nie wszyscy nadal mogą sobie pozwolić na kredyt hipoteczny. W dzisiejszych czasach trudno się dorobić i cokolwiek odłożyć na własne M. Być może więcej osób skorzystałoby z dofinansowań, gdyby MdM objął również mieszkania z tańszego rynku wtórnego.
Problemem jest także marża, która często jest wyższa od zwyczajnych kredytów hipotecznych. Dlatego trzeba się upewnić, czy w danym banku nie zapłacimy wyższego oprocentowania z MdM niż byśmy brali zwykły kredyt hipoteczny. Głośno było na początku roku o „aferze” w bankach Pekao i PKO BP, które narzuciły wyższe marże w kredytach z dofinansowaniem. Gdybyśmy wzięli zwykły kredyt na mieszkanie z takim samym wkładem własnym, zaoszczędzilibyśmy więcej niż z MdM.

Tylko 8 banków.
Niepokoi również fakt, że tylko 8 banków współpracuje z MdM. Mowa o PKO BP, Pekao, Alior Banku, Banku Ochrony Środowiska, Banku Polskiej Spółdzielczości BPS, Getin Noble Bank, Spółdzielczej Grupie Bankowej SGB oraz banku BGŻ. Być może zbyt mała liczba instytucji finansowych wpływa na niską popularność dopłat. Warto jednak pamiętać, że MdM funkcjonuje dopiero od kilku miesięcy, a banki potrzebują czasu na przystosowanie się do nowych zasad. Należy się zatem spodziewać w najbliższych miesiącach kolejnych instytucji finansowych, które będą współpracować z BGK.
Program potrwa do 2018 roku. Łączne dofinansowanie kredytów ze strony państwa wyniesie 3,5 mld złotych, a banki będą mogły skredytować zakup ok. 25 tys. mieszkań rocznie.

ala

Autor Alicja Olkowska Pepper House
Kwiecień 3, 2014        1 Komentarz

Polecane serwisy