Archiwum - Marzec, 2014

Obowiązek meldunku to nie to samo co prawo do lokalu

Wielu z nas myli obowiązek meldunku w mieszkaniu z nabyciem praw do korzystania z tego lokalu. Zgłoszenie faktu przebywania pod danym adresem to jednak nie to samo, co posiadanie prawa do własności czy najmu mieszkania.

 

711274455dOd 1 stycznia 2016 r obowiązek meldunkowy zostanie zniesiony, jednak póki co każdy mieszkaniec jest zobowiązany do zameldowania się w miejscu swojego stałego lub czasowego (jeżeli trwa więcej niż 3 miesiące) pobytu. Ma na to 30 dni, licząc od dnia przybycia do tego miejsca. Zameldowanie służy wyłącznie celom ewidencyjnym i potwierdza wyłącznie fakt pobytu danej osoby w tym lokalu. Jednak poprzez sam fakt zameldowania nie nabywa ona żadnych praw do lokalu. W związku z tym można np. sprzedać mieszkanie z zameldowaną w nim osobą, którą nowy właściciel może wymeldować administracyjnie.

 

Obowiązek meldunku

 

Zameldowania na pobyt stały i czasowy dokonuje się w miejscu tego pobytu, z jednoczesnym zgłoszeniem zamierzonego czasu jego trwania. Obowiązkowi meldunku podlegają także osoby, które chcą się wymeldować z miejsca stałego lub czasowego pobytu. Dodatkowo trzeba dokonać meldunku w przypadku urodzenia dziecka, zmiany stanu cywilnego lub zgonu osoby, która mieszka w danym lokalu. Zarówno zameldowania, jak i wymeldowania możemy dokonać w odpowiednim dziale zajmującym się ewidencją ludności w urzędzie miasta lub gminy. Najczęściej dokonuje się meldunku na pobyt stały lub pobyt czasowy trwający ponad 3 miesiące z równoczesnym wymeldowaniem się z dotychczasowego miejsca pobytu stałego albo pobyt stały i pobyt czasowy trwający ponad 3 miesiące. Osoba taka musi wypełnić i podpisać formularz „Zgłoszenie pobytu stałego” albo „Zgłoszenie pobytu czasowego trwającego ponad 3 miesiące”. Muszą się w nim znaleźć informacje na temat nowego miejsca zameldowania (nazwa miejscowości, nazwa ulicy, numer domu i lokalu, nazwa województwa i kod pocztowy) i adres dotychczasowego miejsca pobytu. Należy także potwierdzić nasz pobyt dokonany przez właściciela lub inny podmiot dysponujący tytułem prawnym do lokalu w formie czytelnego podpisu z oznaczeniem daty jego złożenia. Dodatkowo należy mieć przy sobie dowód osobisty (lub inny dokument tożsamości), książeczkę wojskową i dokument potwierdzający nasz tytuł prawny do lokalu.

fot. photos.com

 

Zameldowanie na pobyt stały wymaga od nas zaświadczenia o wymeldowaniu z poprzedniego miejsca zameldowania na pobyt stały. Możemy jednak zameldować się na pobyt stały z równoczesnym wymeldowaniem się z dotychczasowego miejsca pobytu – wtedy takiego wymeldowania dokonuje za nas odpowiedzialny za to organ gminy. Jeżeli osoba, która opuściła miejsce swojego pobytu stałego nie dopełniła obowiązku meldunkowego, przechodzi on na osoby, które posiadają prawo do lokalu, w którym zamieszkiwała ta osoba. W takim przypadku to właściciel musi zawiadomić urząd o stałym lub czasowym pobycie innej osoby w ich lokalach oraz o opuszczeniu przez nią tego lokalu. W tym samym czasie można mieć tylko jedno miejsce pobytu stałego oraz pobytu czasowego trwającego ponad 3 miesiące.

Zameldowanie noworodka dokonuje Urząd Stanu Cywilnego, jednak wcześniej musimy zgłosić narodziny dziecka do tego urzędu. Datą zameldowania dziecka jest data sporządzenia aktu urodzenia. W przypadku osób niepełnoletnich lub osób ubezwłasnowolnionych meldunku dokonuje ich przedstawiciel ustawowy (rodzice, opiekunowie, kurator), lub osoba faktycznie sprawująca opiekę. W przypadku dzieci poniżej 7 roku życia nie trzeba zgłaszać ich pobytu czasowego, jeżeli nie przekracza on 3 miesięcy.

 

Zameldowanie cudzoziemców

 

Cudzoziemiec będący obywatelem państwa członkowskiego Unii Europejskiej, obywatelem państwa członkowskiego Europejskiego Porozumienia o Wolnym Handlu (EFTA) – strony umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub obywatelem Konfederacji Szwajcarskiej oraz członek rodziny takiego cudzoziemca i który przebywa na terenie Polski musi zameldować się w miejscu pobytu stałego najpóźniej w 30. dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca. W innym przypadku musi tego dokonać najpóźniej w 4. dniu, licząc od dnia przybycia do tego miejsca, chyba że jego pobyt na terytorium kraju nie przekracza 14 dni. W celu zameldowania się oprócz wypełnionego i podpisanego formularza musi przedstawić kartę pobytu wydaną w związku z udzieleniem zezwolenia na osiedlenie się, ważny dokument podróży lub inny ważny dokument potwierdzający jego tożsamość i obywatelstwo oraz ważny dokument potwierdzający prawo stałego pobytu, a członek rodziny obywatela Unii Europejskiej niebędący obywatelem państwa członkowskiego także ważny dokument podróży oraz ważną kartę stałego pobytu członka rodziny obywatela UE.

 

Przykładowe formularze meldunkowe:
Zgloszenie_pobytu_stalego    Zgloszenie_wymeldowania_z_miejsca_pobytu_stalego     Zgloszenie_pobytu_czasowego_

 

 

 

Autor Aneta Pogorzelska - kierownik oddziału Pepper House
Marzec 27, 2014        1 Komentarz

Trójmiasto jest fajne? Sprawdzamy.

Dla wielu osób Gdańsk, Sopot i Gdynia tworzą jedną metropolitalną całość, choć bardzo specyficzną. Każde z miast wyróżnia się czymś szczególnym, mocno kontrastującym. Widzą to przede wszystkim przyjezdni – turyści i inwestorzy, którzy jako osoby postronne, dostrzegają różnice łatwiej niż „tubylcy”. Czy rzeczywiście te trzy miasta są tak odrębne i czy warto w ogóle do nich przyjeżdżać?

Razem, chociaż osobno.

W ostatnich latach obserwujemy proces wchłaniania mniejszych miejscowości przez te większe. Miasta się rozrastają, przekształcając się w potężne aglomeracje. Jeszcze 20 lat temu Gdańsk, Sopot i Gdynia były od siebie mocno oddalone i gdy przejeżdżało się przez nie SKM-ą, granice były widoczne gołym okiem. Dziś trudno powiedzieć, w którym miejscu kończy się Gdańsk, a zaczyna Sopot, choć znaki drogowe wyraźnie to wskazują. Jednak graniczne dzielnice tak bardzo się rozrosły, że połączyły trzy miasta w nadmorską metropolię, która ma wiele do zaoferowania turystom i biznesmenom. Tylko czy każde w takim samym stopniu?

Źródło: www.waterlane.gda.pl

Apartamenty Waterlane w Gdańsku (źródło: www.waterlane.gda.pl)

Gdańsk: imponujące inwestycje, hotele i puste ulice nocą.

Euro 2012 zmieniło oblicze Gdańska. Miasto, które jeszcze 10 lat temu kojarzyło się ze stagnacją, dziś jest wielkim placem budowy. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Piękne apartamenty, zwyczajne, ale nowoczesne bloki, czy zabytkowe kamienice, które przywołują dawne czasy. Zwłaszcza inwestorzy nie mają powodów do narzekania. Kryzys gospodarczy spowolnił rozwój miasta, jednak wszystko wskazuje na to, że najgorsze już za nami. Wystarczy spojrzeć na nadmorski pas, gdzie jak grzyby po deszczu wyrastają nowe osiedla, w których nie tylko warto zamieszkać. Opłaca się również w nie zainwestować, gdyż można być pewnym, że mieszkanie w uroczym Jelitkowie czy na Przymorzu będzie wiele warte także za kilkadziesiąt lat. Osiedla „przytulone” do morza zawsze będą w cenie. Właśnie dlatego tak wielu biznesmenów kupuje tam apartamenty, które albo wynajmują lub po czasie sprzedają z zyskiem. Imponujące wrażenie robią takie osiedla jak Marina przy Czarnym Dworze, usytuowana tuż obok plaży i malowniczych deptaków czy Nadmorski Dwór firmy Invest Komfort, położony w pobliżu mola, w otoczeniu Nadmorskiego Parku Krajobrazowego.

Warto jednak pamiętać, że takie nieruchomości kosztują często więcej niż duży dom za miastem. Wpływ na cenę ma przede wszystkim lokalizacja – im bliżej morza, tym wartość metra kwadratowego rośnie. Dodatkowo osiedla tuż przy plaży nie są zwyczajnymi budynkami. Deweloperzy tworzą z nich zamknięte enklawy o wysokim standardzie, wyposażone w monitoring, sale fitness, sauny i zimowe ogrody. To właśnie tutaj spotkamy znanych aktorów czy celebrytów, którzy przyjeżdżają w weekend odpocząć od Warszawy.

Jeśli zależy nam mieszkaniu położonym niedaleko morza, możemy zdecydować się na takie dzielnice jak Zaspa czy Przymorze, które obfitują w wiele ciekawych nieruchomości – tych z rynku pierwotnego, jak i wtórnego. Kilkaset metrów dalej znajdziemy zdecydowanie tańsze lokum, a jednak nadal blisko plaży.

Ciekawie prezentuje się także gdańska Starówka. Tutaj rozwój widać przede wszystkim w okolicy Motławy. Kamienice nad Motławą, Szafarnia czy Stara Winiarnia – to tylko kilka nowych, godnych uwagi inwestycji. Tutaj kwietnie również rynek hotelarski. Prawdziwą perełką jest hotel Hilton, który stoi w idealnym punkcie Starówki. Jeśli chcemy zamieszkać w hotelu z prawdziwego zdarzenia, powinniśmy udać się właśnie tam. Równie pozytywne wrażenie robi Radisson na ulicy Długiej. W jednym miejscu mamy najważniejszą ulicę w Gdańsku, zabytkowe kamienice i życie towarzyskie, które niestety kończy się tuż po zmroku i nie zmienia tego nawet wakacyjny sezon. Wydaje się, że gdańszczanie z centrum chodzą spać wraz z kurami. I jest w tym sporo prawdy, jednak winy należy upatrywać w źle przemyślanym „zapleczu” rozrywkowym. Na Starówce znajduje się wiele pubów, kawiarni i lokali, lecz mało takich, które ściągnęłyby nocnych imprezowiczów. Nie znajdziemy porządnej dyskoteki czy nocnego klubu. Właśnie dlatego po godzinie 22 tamtejsze ulice świecą pustkami.

źródło: http://www.sheraton.pl

Hotel Sheraton w Sopocie (źródło: http://www.sheraton.pl)

Gdzie zatem szukać zabaw, które kończą się dopiero o świcie? Oczywiście w Sopocie!

Sopot – luksusowy kurort, który przestał się rozrastać.

To zdumiewające zjawisko. Miasto, które w ostatnich latach praktycznie się nie rozwija, jeśli chodzi o pierwotny rynek nieruchomości, wciąż znajduje się w czołówce najdroższych miejsc do zamieszkania, gdzie cena metra kwadratowego przyprawia o zawrót głowy. Być może ta elitarność, piękna, zadbana architektura oraz wyjątkowy klimat Sopotu sprawiają, że wielu chciałoby tu żyć, jednak mało kto może sobie na to pozwolić. Ale nie ma się czemu dziwić. Nadmorski kurort jest niezwykle przyjaznym miejscem. Morze, urokliwy deptak, lasy dookoła i dziesiątki kawiarni, pubów i dyskotek powodują, że o mieszkaniu tutaj marzy niejeden turysta i inwestor. To dlatego wielu z nich inwestuje pieniądze w nowe apartamentowce oraz hotele, które w ostatnich latach zdominowały dolny odcinek ulicy Bohaterów Monte Cassino. Sheraton czy Mera Spa to najlepsze tego przykłady. Dowodzą, że do Sopotu przyjeżdżają nie tylko zwyczajni plażowicze, którzy chcą przez tydzień poleżeć na ręczniku i zjeść smażoną rybę, ale też ludzie biznesu, których stać na najdroższe pokoje w ekskluzywnych hotelach.

Do miasta przyciąga również nocne życie. To zadziwiające, że o godzinie 2 w nocy na legendarnym Monciaku jest taki sam tłum, co w dzień na ulicy Długiej w Gdańsku. Kto tam się bawi? Ano wszyscy ci, którzy nie znaleźli ciekawej oferty nad Motławą…

Sea Towers firmy Invest Komfort (źrodło: http://www.investkomfort.pl)

Sea Towers firmy Invest Komfort (źrodło: http://www.investkomfort.pl)

Gdynia – niesamowity postęp!

Miasto, które setne urodziny będzie obchodzić dopiero w 2026 roku, stało się nadmorską doliną krzemową. Gdynia nie tylko oferuje wiele ludziom biznesu. Jest atrakcyjna także dla zwykłego „zjadacza chleba”. Rozrastające się ekspresowym tempie obrzeża stanowią nie lada gratkę dla osób marzących o własnym M, ale wciąż nie posiadających dużych nakładów finansowych. Co więcej, takie osiedla nie są wykonane z byle jakich materiałów. Cena za metr kwadratowy dla wielu młodych ludzi jest do zaakceptowania, jednak odległość od centrum może dla niektórych być logistycznym utrudnieniem. Warto tam jednak zamieszkać i potraktować jako pierwsze mieszkanie na tzw. start. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że Gdynia rozwija się tak wspaniale, że być może za kilka lat podmiejskie dzielnice „przybliżą” się do centrum i przestaną kojarzyć się ze spokojnymi „sypialniami”.

Najmłodsze miasto Trójmiasta robi wrażenie pod względem rynku pierwotnego, jednak już zaplecze hotelowe nie jest tak imponujące. Nie można jednak zapomnieć, że Gdynia to także miejsce, gdzie warto założyć firmę i zacząć rozkręcać biznes, czyli inwestorzy nie zamieszkają w wspaniałych hotelach jak w Gdańsku czy Sopocie, za to i tak mają wiele powodów, by tu właśnie przyjechać.

A co z nocnym życiem? Cóż, nie można mieć wszystkiego. Gdynia, podobnie jak Gdańsk, najciekawiej prezentuje się za dnia. Wieczorem najlepiej wsiąść w Szybką Kolej Miejską i w kilkanaście minut trafić do miejsca, gdzie zabawa trwa do białego rana. Niestety, Sopot wciąż pod tym względem bije sąsiednie miasta na głowę.

ala

Autor Alicja Olkowska Pepper House
Marzec 20, 2014        3 komentarze

Prawne ścieżki do nabycia przez cudzoziemców nieruchomości w Polsce

Sposób nabywania nieruchomości w Polsce przez cudzoziemców został uregulowany w ustawie z 24 marca 1920 roku. Zgodnie z ustawą z obowiązku uzyskania zezwolenia z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na nabycie nieruchomości w Polsce zwolnieni są cudzoziemcy, którzy mieszkają w Polsce co najmniej od 5 lat od daty udzielenia zezwolenia na osiedlenie się lub pobyt w kraju, są w związku małżeńskim z obywatelem polskim i zamieszkują w Polsce co najmniej od 2 lat, a także obywatele lub przedsiębiorcy państw, które podpisały umowę o Europejskim Obszarze Gospodarczym lub są stroną Konfederacji Szwajcarskiej. O zezwolenie nie trzeba się ubiegać także w przypadku, gdy cudzoziemiec jest uprawniony do dziedziczenia ustawowego po zbywcy lub chce nabyć lokal o przeznaczeniu garażowym, jednak tylko i wyłącznie w związku z zaspokojeniem swoich potrzeb mieszkaniowych.

fot. StockPhoto W skład Europejskiego Obszaru Gospodarczego wchodzą państwa Unii Europejskiej i Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu (z wyjątkiem Szwajcarii). Na mocy podpisanej w 1992 roku umowy między tymi państwami obywatele wszystkich krajów należących do EOG mogą się swobodnie przemieszczać, osiedlać i nabywać nieruchomości na ich terenie. Do państw tych należy: Austria, Belgia, Bułgaria, Cypr, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia, Lichtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Malta, Niemcy, Norwegia, Polska, Portugalia, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Szwecja, Węgry, Wielka Brytania i Włochy. Obywatele tych państw muszą posiadać zezwolenie ministra spraw wewnętrznych tylko w przypadku, gdy chcą nabyć nieruchomość rolną lub leśną. Zezwolenie to będzie konieczne jeszcze do 2016 roku.

Cudzoziemcy spoza EOG i Konfederacji Szwajcarskiej (m.in. Białorusini, Ukraińcy i Rosjanie) nie muszą uzyskać zezwolenia jednak tylko na zakup lokalu mieszkalnego. Wyjątkiem są jedynie lokale położone w strefie nadgranicznej, czyli obszaru przyległego do granicy państwowej. W województwie pomorskim są to: powiat pucki, miasto Gdynia, miasto Sopot, miasto Gdańsk, powiat gdański, powiat nowodworski, powiat malborski. Jednak już w przypadku chęci nabycia lokalu użytkowego o charakterze usługowym takie zezwolenie jest konieczne, bez względu na to, czy lokal ten położony jest w strefie nadgranicznej czy też poza nią.

Przepisy ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców nie mają zastosowania do nabycia spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu jako ograniczonego prawa rzeczowego. Nabycie tego prawa do lokalu nie wymaga zatem zezwolenia MSWiA

Cudzoziemiec spoza EOG i Konfederacji Szwajcarskiej, który chce nabyć nieruchomość na terytorium Polski – zarówno na prawach własności, jak i użytkowania wieczystego – musi zdobyć na to zezwolenie Ministra Spraw Wewnętrzych i Administracji.

W celu uzyskania takiego zezwolenia powinien on wystąpić z wnioskiem o jego wydanie, przy czym muszą być spełnione następujące warunki:

  • nabycie nieruchomości przez cudzoziemca nie może spowodować zagrożenia bezpieczeństwa i porządku publicznego kraju

  • cudzoziemiec musi wykazać swoje więzi z Polską (np. posiadać polskie obywatelstwo, być w związku małżeńskim z obywatelem Polski, posiadać zezwolenia na pobyt czy prowadzić działalność gospodarczą na terenie kraju)

We wniosku powinny być zawarte informacje o wnioskodawcy i jego statusie prawnym (obywatelstwo oraz adres zamieszkania oraz kraj pochodzenia), nabywanej nieruchomości (położenie, numer działki lub działek, powierzchnia, numer księgi wieczystej, wypis z aktualnie obowiązującego planu zagospodarowania przestrzennego lub zaświadczenie o braku planu), zbywcy tej nieruchomości (i jego adres zamieszkania), a także te dotyczące formy prawnej nabycia nieruchomości i celu jej nabycia. Należy do niego dołączyć dokumenty, potwierdzające te informacje oraz te, które wykażą, że nabywca ma środki finansowe na zakup tej nieruchomości. W przypadku gdy cudzoziemca jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym innej nieruchomości, która znajduje się na terenie Polski musi podać dane dotyczące tej nieruchomości, a także określić podstawę jej nabycia. Jeżeli jest to lokal mieszkalny należy podać jego położenie, adres, numer księgi wieczystej, wielkość udziału w nieruchomości wspólnej, numer działki gruntu i jej powierzchnię. Jeżeli lokal nie ma założonej księgi wieczystej należy podać numer księgi wieczystej gruntu, na którym położony jest lokal.

Dokumenty w języku obcym należy złożyć wraz z tłumaczeniem dokonanym przez tłumacza przysięgłego. Jeżeli posługujemy się kopią dokumentu – jego zgodność z oryginałem musi być poświadczona przez notariusza. Należy także pamiętać, że powierzchnia nieruchomości w tym wypadku nie może przekraczać 0,5 ha, a w przypadku nabywania nieruchomości na potrzeby prowadzonej w Polsce działalności gospodarczej lub rolniczej powierzchnia powinna być uzasadniona rzeczywistymi potrzebami wynikającymi z charakteru wykonywanej działalności.

mat. prasoweWraz z wnioskiem o wydanie zezwolenia należy załączyć rachunek potwierdzający uiszczenie opłaty skarbowej. Opłatę taką można dokonać przelewem (nr konta podany jest na stronie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych) lub w kasie Urzędu Miasta St. Warszawy. Koszt zezwolenia na nabycie przez cudzoziemca nieruchomości to ok. 1,500 zł. (+ 17 zł za wydanie zaświadczenia i 17 zł w przypadku pełnomocnictwa).

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych nie opublikowało jeszcze raportu w sprawie realizacji ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców. Z danych za rok 2012 wynika jednak, że obcokrajowcy nabywają w Polsce coraz więcej nieruchomości. Cudzoziemcy otrzymali 409 zezwoleń na nabycie nieruchomości, w tym także lokali, akcji i udziałów w spółkach. Nieruchomości na terenie Polski najchętniej kupują Niemcy, Holendrzy, Ukraińcy i Brytyjczycy, jednak już lokale mieszkalne (na które nie trzeba mieć zezwolenia z MSW) – Ukraińcy, Rosjanie i Białorusini.

 

Autor Aneta Pogorzelska - kierownik oddziału Pepper House
Marzec 13, 2014        4 komentarze

Co z tą Trasą Kaszubską?

Na rozpoczęcie budowy Trasy Kaszubskiej mieszkańcy Trójmiasta i okolic czekają już kilka lat. Przeciągające się spory między drogowcami i przedstawicielami ochrony środowiska przesunęły w czasie powstanie jednej z najważniejszych w przyszłości ekspresówek na Pomorzu. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że skłóconym stronom udało się wypracować kompromis i jeśli nie pojawią się nowe problemy, w 2020 roku pojedziemy nową drogą z Gdyni do Lęborka.

Imponujące plany i… awantura.

Trasa Kaszubska, zwana również Lęborską, ma być najbardziej spektakularną inwestycją drogową w Województwie Pomorskim. Licząca 61 kilometrów droga ekspresowa S6 może nie tylko odkorkować centrum i obrzeża Trójmiasta, ominąć zatłoczoną Gdynię i Małe Trójmiasto Kaszubskie, czyli Redę, Rumię i Wejherowo, ale przede wszystkim wpłynąć na rozwój mniejszych miejscowości usytuowanych tuż przy jej linii. Urbaniści doskonale zdają sobie sprawę, że duża część mieszkańców metropolii opuszcza miasto i szuka szczęścia na jego spokojnych obrzeżach. To między innymi z myślą o nich stworzono plan nowoczesnej drogi, której budowa pochłonie ponad 3,5 mld złotych.

Trasa Kaszubska (mat. prasowe)

Trasa Kaszubska (mat. prasowe)

Prestiżu dodaje również fakt, że Trasa Kaszubska znajduje się w korytarzu trasy Via Hanseatica, czyli wielkiej „linii” łączącej miasta południowego Bałtyku. Zaczyna się w Lubece w Niemczech, a kończy w Rydze na Łotwie.

Skąd dokąd?

Trasa Lęborska będzie biegła od węzła Wielki Kack na trójmiejskiej Obwodnicy, a skończy nieopodal Lęborka. W kolejnych latach ma być pociągnięta aż do Obwodnicy Słupska. Dodatkowo częściowo zbiegnie się z Obwodnicą Metropolitalną, która również wciąż jest w planach, choć jej rozmach już teraz robi wrażenie. Ta trasa rozpocznie się w Chwaszczynie, przez „chwilę” nałoży na Trasę Kaszubską, następnie odłączy i pobiegnie aż do Żukowa, gdzie „zleje” się z Obwodnicą Trójmiasta i Północą Obwodnicą Gdańska.

Innowacyjny jest sam projekt, który w przyszłości będzie możliwy do zmodyfikowania i dostosowania do drogowej rzeczywistości. Jeżeli w kolejnych latach drastycznie wzrośnie ruch, który zakorkuje Trasę Kaszubską, bez problemu będzie można ją poszerzyć dzięki przemyślanej koncepcji rozszerzania jezdni – na początek powstaną dwie dwupasmowe jezdnie, między którymi zostanie zachowana przestrzeń na ewentualne dobudowanie dwóch dodatkowych pasów.

Wyczekiwana inwestycja od początku natrafiała na problemy, które opóźniały jej realizację. W 2010 roku okazało się, że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie włączyła jej listę rządowego programu budowy dróg na lata 2008-2012. Przełomowy miał być rok 2013, w trakcie którego powinny ruszyć pierwsze prace budowlane. Niestety, mamy rok 2014, a Trasa Kaszubska wciąż jest jedynie na papierze.

Brak decyzji środowiskowej opóźnia budowę ekspresówki.

Kiedy wydawało się, że Trasa Lęborska jest tylko kwestią czasu, między Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Gdańsku a GDDKiA wybuchł roczny konflikt, który zastopował inwestycję i wydłużył w czasie jej realizację. W awanturę włączyli się równie okoliczni mieszkańcy, którzy bali się, że ekspresówka uprzykrzy im życie. Doszło nawet do protestów samorządowców z Gdyni, którzy w projekcie GDDKiA doszukali się głównie wad. Przede wszystkim spodziewali się, że dotknie ich paraliż komunikacyjny w okolicach Dąbrowy i Wielkiego Kacka (właśnie tam ma się zaczynać trasa).

Nie lepiej na projekt zareagowali mieszkańcy Lęborka. Ich również zaniepokoił wariant południowy, czyli ten, na który nie zgadza się RDOŚ. Najbardziej oburzające były plany wyburzenia budynków, które znajdowały się na Trasie Kaszubskiej oraz zmasowana wycinka okolicznych drzew.

Dopiero w grudniu 2013 roku RDOŚ oznajmiła, że pod koniec pierwszego kwartału 2014 roku wyda wymaganą decyzję środowiskową, która umożliwi start robót drogowych. Jest ona konieczna, gdyż określa wpływ trasy na środowisko naturalne, ale też ludzkie. Jej zadaniem jest maksymalne złagodzenie szkód, które inwestycja mogłaby wyrządzić otoczeniu.

ID-10032753

Kością niezgody była odmienna wizja co do wariantów (północny kontra południowy) przebiegu drogi. RDOŚ przeciwstawiała się projektowi GDDKiA, który według niej negatywnie mógł w przyszłości wpłynąć na środowisko naturalne m.in. poprzez planowaną wycinkę 140 ha lasów i dłuższą o 6 km trasą w tzw. korytarzu ekologicznym.

Choć w końcu udało się wypracować porozumienie, na start budowy i tak musimy jeszcze poczekać i uzbroić w cierpliwość zanim w teren wyjedzie ciężki sprzęt. Jest wielce prawdopodobne, że dopiero w 2016 roku ruszą dyskusje nad wizją programowo-przestrzenną drogi, które, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zakończą się rok później. Potem zostanie ogłoszony przetarg na projekt oraz wykonawcę Trasy Kaszubskiej w systemie „zaprojektuj i wybuduj”. Budowa wystartuje najwcześniej w 2018 roku i potrwa około 2,5 roku.

Same zalety? Czas pokaże.

Nowa ekspresówka zrobi wiele dobrego dla zakorkowanego Trójmiasta i jak większość takich inwestycji, poprawi jakość życia jego mieszkańców, lecz docenimy jej znaczenie dopiero po latach. Póki co Trasa Lęborska budzi więcej kontrowersji i niepokoju, niż pełnego ekscytacji oczekiwania na lepsze.

 ala

Autor Alicja Olkowska Pepper House
Marzec 6, 2014        3 komentarze

Polecane serwisy