Archiwum - Luty, 2014

Aby nasz dokument był ważny w innym państwie musimy dołączyć do niego klauzulę apostille

 

Coraz więcej spraw musimy załatwiać zagranicą, co wiąże się z udostępnianiem dokumentów w urzędach innych państw. Aby stanowiły one jednak podstawę prawną musi znaleźć się na nich specjalna pieczęć potwierdzająca ich autentyczność, zwana także klauzulą apostille.

Klauzula apostille to w uproszczeniu poświadczenie, że dokument, którym posługujemy się w kraju jest autentyczny, dzięki czemu możliwe jest użycie go zagranicą. Jeżeli więc chcemy załatwić coś w innym państwie i potrzebne do tego będą nasze dokumenty (np. akty stanu cywilnego – akty urodzenia, akty zawarcia małżeństwa, akty zgonu; dokumenty sądowe; administracyjne; akty notarialne; dyplomy, wypisy z rejestrów, wyroki sądowe; zaświadczenia urzędowe umieszczone na dokumentach prywatnych oraz dokumenty administracyjne dotyczące bezpośrednio transakcji handlowych lub operacji celnych) musimy zadbać o to, aby takie potwierdzenie uzyskać. O klauzulę, która wydawana jest w formie pieczęci na dokumencie bądź osobnego dokumentu, należy starać się w Dziale Legalizacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych osobiście lub przez osobę trzecią. Można także otrzymać ją pocztą. Wcześniej należy jednak przygotować odpowiednie dokumenty i uiścić opłatę.

Gdzie, jak, ile to kosztuje?

Zarówno, gdy ubiegamy się o klauzulę osobiście, jak i korespondencyjnie należy przygotować dokumenty, które mają być poświadczone, rachunek potwierdzający uiszczenie opłaty za dany dokument, który ma być poświadczony klauzulą (w przypadku załatwiania spraw korespondencyjnie ma być to kopia przelewu bankowego), a także wypełnić wniosek, dostępny w Dziale Legalizacji MSZ oraz na stronie: https://www.msz.gov.pl/pl/informacje_konsularne/apostille

Opłata skarbowa za wydanie apostille wynosi 60 zł za każdy poświadczany dokument. Opłatę tę można wnieść przelewem skarbowym (dane adresowe można znaleźć na stronie MSZ) lub w okienku kasowym w Dziale Legalizacji ministerstwa w godz. 9-13 dnia powszedniego. W przypadku zgłoszenia osobistego do Działu Legalizacji MSZ apostille zostanie wydane w tym samym dniu. Należy jednak pamiętać, że poświadczenie większej liczby dokumentów (powyżej 20 sztuk) może trwać dłużej niż jeden dzień. Powinniśmy więc złożyć wniosek o apostille z kilkudniowym wyprzedzeniem. Korespondencyjne załatwianie sprawy może trwać do 2-3 tygodni. Do listu oprócz wspomnianych dokumentów, wydrukowanego i wypełnionego wniosku, kopii przelewu bankowego należy także dołączyć swój adres zwrotny i dane kontaktowe.

Dokumenty notarialne i sądowe, dyplomy wyższych uczelni, świadectwa szkolne, wyniki matur oraz dyplomy mistrzowskie przed wydaniem klauzuli wymagają wcześniejszego uwierzytelnienia w instytucjach, w których wydawany był dokument.

Apostille w obrocie nieruchomościami

Jeżeli przebywamy zagranicą, a chcemy sprzedać albo kupić nieruchomość w Polsce, nie musimy być obecnie na zawarciu umowy, ale jesteśmy zobowązani wyznaczyć pełnomocnika, który zajmie się wszelkimi formalnościami. W tym celu musimy udać się do notariusza w kraju, w którym w danym momencie przebywamy. Dokument pełnomocnictwa, który jest wydawany w formie aktu notarialnego musi być przez nas podpisany i podpis ten musi być poświadczony przez notariusza. Akt ten należy następnie zaopatrzyć w klauzulę apostille. W większości państw, które ratyfikowały Konwencję haską wydaje Ministerstwo Spraw Zagranicznych, ale może się zdarzyć, że odpowiedzialne są za to urzędy lub sądy.

Jeżeli jesteśmy już w posiadaniu aktu notarialnego z załączoną klauzulą musimy już tylko wysłać go do Polski. Pełnomocnictwo w prawie wszystkich przypadkach jest spisywane w języku polskim, gdyż notariusza, jeżeli nawet nie posługuje się tym językiem, nie interesuje treść dokumentu, który mu przedstawiamy, tylko autentyczność sporządzonego na nim naszego podpisu. Może się jednak zdarzyć, że notariusz będzie chciał znać jego zawartość – wtedy, już w Polsce – należy przetłumaczyć je na język polski przez tłumacza przysięgłego albo – udać się zwyczajnie do innego notariusza.

Jeżeli chcemy nadać klauzulę na dokumentach notarialnych sporządzonych w Polsce muszą być one wcześniej uwierzytelnione. Autentyczność podpisu notariusza i jego pieczęci urzędowej uwierzytelnia prezes sądu okręgowego lub upoważniona przez niego osoba.

Konwencja Haska

Zasady wydawania klauzuli apostille reguluje Konwencja haska z 5 października 1961 roku, którą podpisały 64 państwa, w tym Polska. Zgodnie z jej wytycznymi zniesiony został przymus legalizacji dokumentów urzędowych, który wiązał się z czasochłonną i skomplikowaną procedurą, którą do tej pory zajmowały się placówki dyplomatyczne i urzędy konsularne. Zdecydowano się więc na zapis, który umożliwia otrzymanie poświadczenia potwierdzającego autentyczność dokumentu przez władze państwa, w którym ten dokument został wydany.

Takim poświadczeniem jest właśnie klauzula apostille, która jest sporządzana według wzoru dołączonego do tekstu Konwencji, na wniosek osoby, która podpisała dany dokument lub tej, która jest jego posiadaczem.

W niektórych państwach nie jest wymagane poświadczenie autentyczności ze względu na przepisy prawa krajowego, bądź też umowę między państwami, które zniosły wobec siebie obowiązek legalizacji. Np. odpis aktu stanu cywilnego jest ważny w każdym państwie, które podpisało Konwencję Międzynarodowej Komisji Stanu Cywilnego. Z kolei może zdarzyć się także, że klauzula apostille nie będzie dla danego państwa wystarczającym dowodem autentyczności dokumentu i aby dokonać jego legalizacji należy udać się do urzędnika konsularnego tego państwa.

Jednym z państw, które nie ratyfikowały Konwencji haskiej jest Kanada, w której pośród pozostałych krajów mieszka najwięcej Polaków, a co za tym idzie, podpisywanych jest najwięcej umów – nie tylko dotyczących obrotu nieruchomości.

W stosunkach między Polską a Kanadą nie obowiązuje więc umowa znosząca wymóg uwierzytelnienia dokumentów urzędowych. W związku z tym dokumenty muszą być sporządzone przez Konsulatu Generalnego RP w Toronto. Autentyczność podpisu i pieczęci notariusza potwierdza natomiast Ministerstwo Usług Rządowych.

Lista Państw, które ratyfikowały Konwencję haską z 1961 r.

 

Autor Kierownik Pepper House Aneta Pogorzelska
Luty 27, 2014        14 komentarzy

Rębiechowo biurowym zagłębiem Gdańska?

Jeszcze kilka lat temu lotnisko im. Lecha Wałęsy wydawało się miejscem położonym na gdańskim „końcu świata”. Nie dość, że długo się tam jechało, to wręcz wjeżdżało się w zupełnie inni mikroklimat, tak różny od pogody, która w tym samym czasie panowała w mieście. Rozwój Trójmiasta jest, na szczęście, nieubłagany i dziś lotnisko w Rębiechowie zostało niemal wchłonięte przez metropolię. Gdańsk nie tylko przybliżył się do portu lotniczego, ale też zyskał nowe tereny pod budowę biurowców. I tak niezagospodarowane pola stały się naszą lokalną „doliną krzemową”.

Miliony zadowolonych pasażerów.

Gdańskie lotnisko zyskało w ostatnich latach na znaczeniu. Wpływ na to miało wiele czynników m.in. coraz ciekawsza oferta dla zagranicznych turystów, którzy przekonali się podczas Euro 2012, że Polska to przyjazny kraj, rozwój gospodarczy i hotelowy. Wszystko to sprawiło, że w 2013 roku przewinęły się przez nie niemal 3 mln pasażerów i jak prognozują specjaliści, rok 2014 ma zamknąć jeszcze bardziej imponująca liczba.

JSK Architekci

Idzie nowe.

Wielka sportowa impreza, czyli wspomniane Euro 2012, uruchomiła lawinę zmian. Blaszane lotnisko w Rębiechowie w ciągu kilku lat zmieniło się nie do poznania, a to wciąż nie koniec metamorfozy. Wybudowano już nową drogę kołowania dla samolotów, stanowiska odladzania, płytę postojową oraz nowoczesny terminal pasażerski T2. Ale na tym nie koniec. Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy wciąż jest placem budowy, choć nie uciążliwym dla podróżnych. Nadal trwają tam poważne prace m.in. drugi etap rozbudowy terminalu T2 o około 30 procent (zacznie obsługiwać również pasażerów przylatujących) oraz połączenia lotniska z budowaną właśnie Pomorską Kolejną Metropolitalną, która zrewolucjonizuje trójmiejską komunikację miejską. W planach jest budowa rękawów, dzięki którym odlatujący turyści dostaną się na pokład samolotu bezpośrednio z hali odlotów bez konieczności schodzenia na płytę lotniska. To udogodnienie będą mogli sprawdzić już niebawem, bo wiosną tego roku.

Władze portu dokładają wszelkich starań, by gdańskie lotnisko zyskało renomę i zdobyło nową, wyższą kategorię, dzięki której samoloty będą mogły lądować nawet w niesprzyjających warunkach atmosferycznych. Będzie to możliwe dzięki zastosowaniu tzw. lamp osiowych, które zostaną umieszczone w płycie startowej.

Rozbudowa terminalu ma się zakończyć latem 2015 roku i pochłonąć niemal 88 mln złotych. Budynek zostanie wydłużony o 60 metrów w kierunku zachodnim. Co więcej, na poziomie pierwszego piętra połączony będzie z przystankiem Pomorskiej Kolei Metropolitalnej, a to oznacza komfort dla pasażera – wysiadając z samolotu dostanie się na terminal za pomocą rękawa, a następnie bezpośrednio do kolejki. Wszystko to bez konieczności wychodzenia na zewnątrz budynku.

Zmienia się okolica.

Turyści, którzy z różnych przyczyn utknęli na gdańskim lotnisku, nie mieli gdzie przenocować. Oddalony od centrum Port Lotniczy zmuszał ich do przemieszczania się w poszukiwaniu hotelu. Na szczęście taki scenariusz należy już do przeszłości, bowiem w październiku 2013 otwarto nowy hotel Hampton by Hilton, oddalony od terminalu o 200 metrów. Jak zapewnia inwestor, obiekt spełnia potrzeby pasażerów, którzy w oczekiwaniu na samolot muszą znaleźć nocleg oraz podróżujących po Europie biznesmenów, którzy z racji wykonywanego zawodu, często się przemieszczają i nie mają czasu szukać pokoju w mieście. Na gości czeka 116 dwuosobowych pokoi, centrum fitness i sale konferencyjne.

Hampton by Hilton (mat. prasowe)

Hampton by Hilton (mat. prasowe)

Biurowce rosną jak grzyby po deszczu.

Biznes również docenił potencjał, jaki tkwi w Rębiechowie – na obrzeżu miasta od kilku lat trwa ekspansja biurowców. W dużej mierze przyczyniła się do tego poprawa komunikacji. Droga na lotnisko jest pierwszej jakości, a już niebawem będzie się tam można dostać Pomorską Koleją Metropolitalną. Wszystko to sprawiło, że inwestorzy nie martwią się o dojazd do pracy swoich pracowników i chętnie wynajmują tam biura.

W 2010 roku firma Allcon otworzyła kompleks biurowy Allcon@Park, w którego skład wchodzą 3 nowoczesne, z dźwiękoszczelną szklaną elewacją, połączone ze sobą łącznikiem biegnącym przez kondygnacje budynki. Te biurowce najbardziej doceniła branża IT, w której skład wchodzi słynny Intel.

Natomiast od 2010 roku trwa budowa innego kompleksu biur oraz sal konferencyjnych, BCB Business Park. Koniec prac budowlanych zaplanowano na 2015 rok. Całość będzie się składać z pięciu budynków. Zalety? Całe mnóstwo. Pracownicy kompleksu dostaną się do pracy albo dwoma liniami autobusowymi, albo Pomorską Kolejną Metropolitalną. Ci jadący samochodem również nie mają na co narzekać: od Obwodnicy Trójmiasto dzielą ich zaledwie… 3 minuty.

Niesamowite wrażenie robi inwestycja Airport City, która sprawi, że przy lotnisku wyrośnie nowa dzielnica. Nie będzie się ograniczać tylko do biur – klienci znajdą w niej hotel (już stoi – mowa o Hampton by Hilton) oraz sklepy, a także przystanki tramwajowe i autobusowe. A wszystko to niemal „przytulone” do Portu Lotniczego im. Lecha Wałęsy.

W październiku firma transportowo-logistyczna SKAT ogłosiła, że właśnie na terenie Airport City zamierza postawić nową siedzibę przy ulicy Słowackiego. Dlaczego tam wybuduje ogromny, trzykondygnacyjny budynek? Odpowiedź jest prosta: świetna lokalizacja i przyszłościowy plan, który zakłada, że już za kilka lat w okolicach lotniska będą rezydować najważniejsze i najbogatsze polskie firmy.

Airport City (JSK Architekci)

Airport City (JSK Architekci)

Będzie jeszcze lepiej?

Gdańskie władze doceniają potencjał lotniska w Rębiechowie. Są świadome, że mają w „garści” wciąż niezagospodarowany biznesowo teren, który w przyszłości może nie tylko podwyższyć rangę Trójmiasta, ale też zasilać miejski budżet. Właśnie dlatego w marcu 2013 roku odbyło się spotkanie marszałka województwa, władz Gdyni, Gdańska oraz inwestorów, którzy mają zamiar przenieść biznes do Airport City. Ustalili, że na przestrzeni kolejnych kilkunastu lat powstanie nowa, stricte biznesowa dzielnica, która sprawi, że lotnisko im. Lecha Wałęsy nie będzie już się tylko kojarzyć z hukiem samolotów. Tutaj przede wszystkim będzie się liczył pieniądz i wielkie inwestycje.

ala

Autor Alicja Olkowska
Luty 20, 2014        5 komentarzy

Jakie dokumenty sprawdzić, aby nie zakupić lokalu obciążonego roszczeniami finansowymi lub osobistymi

 

Zakup nieruchomości z racji bardzo dużego nakładu finansowego jest często jedną z najpoważniejszych decyzji w życiu, dlatego też należy zachować dużą przezorność w podejmowaniu decyzji i – co za tym idzie – sprawdzić wszelkie dostępne dane dotyczące nieruchomości tak, aby móc w sposób niezakłócony cieszyć się zakupem własnego domu lub mieszkania.

 

Podstawową kwestią jaką musimy sprawdzić przed zawarciem jakiejkolwiek umowy dotyczącej nieruchomości jest księga wieczysta. Warto pamiętać, iż księgę wieczystą należy sprawdzić nie tylko przed zawierciem umowy u notariusza, ale również – a nawet przede wszystkim – przed zawierciem umowy przedwstępnej w formie zwykłej pisemnej (zwanej potocznie umową cywilnoprawną). Ksiega wieczysta zawiera 4 działy: I – w którym opisana jest nieruchomość, w tym charakter (np. rolny, mieszkalny), powierzchnia i numer działki; II – w którym wpisany jest właściciel; III – w którym opisane są prawa obciążające nieruchomość, jak np. służebność, najem, dzierżawa, prawo pierwokupu oraz zawiadomienia o wszczęciu egzekucji komorniczej; IV – w którym wpisane są hipoteki.

 

W zasadzie każdy z działów powinien być skrupulatnie sprawdzony przez kupującego. Ze względu na fakt, iż elektroniczna księga wieczysta może być nieprzejrzysta dla osoby bez praktyki w tym zakresie, w razie wątpliwości należy skorzystać z pomocy prawnika specjalizującego się w nieruchomościach lub zaufanego pośrednika w obrocie nieruchomościami. Istotną kwestią jest również podstawa nabycia nieruchomości przez sprzedającego. Innymi słowy powinniśmy sprawdzić na podstawie jakiej umowy nabył nieruchomość sprzedający. Jest to bardzo ważne, ponieważ np. w przypadku gdy sprzedający nabył nieruchomość w formie dożywocia (czyli zobowiązał się kogoś utrzymywać do końca życia w zamian za przeniesienie nieruchomości), to na obowiązki związane z tym dożywociem przejdą na kupującego.

 

W księdze wieczystej ujawnione będą też ewentualne roszczenia osób trzecich lub też tzw. ograniczone prawa rzeczowe, jak np. służebności mieszkania lub przejazdu i przechodu. Są to ograniczenia własności, które także przejdą na kupującego. Przed decyzja o zakupie należy więc bardzo gruntownie przenalizować treść działu III księgi wieczystej. Analiza ta powinna być tym bardziej dokładna, iż rezygnacja z nieruchomości jedynie ze względu na wpis w dziale III może być pochopna, ponieważ nie zawsze taki wpis będzie miał rzeczywisty wpływ na wykonywanie prawa własności. Często zdarza się również, że wpis w dziale III jest błędny, gdyż działka została wyodrębniona z innej większej nieruchomości, która była obciążona i wpis został przeniesiony automatycznie do nowej księgi wieczystej.

 

Na marginesie powyższych rozważań warto jedynie nadmienić, iż w społeczeństwie pokutuje przywiązanie do kwestii meldunku, podczas gdy meldunek jest kwestią wyłącznie administracyjną i nie stanowi żadnego uprawnienia do zamieszkiwania w lokalu przez osobę zameldowaną. Osoba zameldowana nie ma prawa przyjść z policją i domagać się wpuszczenia do lokalu. W takich wypadkach policja kieruje taką osobę na drogę postepowania cywilnego.

 

Inny rodzaj obciążeń, jakie warto skontrolować przed zakupem nieruchomości, to podatki od nieruchomości oraz opłaty za nieruchomość wspólną (zwane potocznie czynszem do wspólnoty). Płatność podatku skontrolujemy prosząc sprzedającego o dostarczenie zaświadczenie o płatności podatków od nieruchomości. Płatność czynszu wspólnoty skontrolujemy natomiast udając się z właścicielem do zarządcy lub zarządu wspólnoty z prośbą o wydanie zaświadczenia w powyższej kwestii. Warto wskazać, iż teoretycznie nowego właściciela nie powinna interesować kwestia długów lub ich braku poprzedniego właściciela wobec wspólnoty mieszkaniowej (te długi nie przechodzą na kupującego nieruchomość), jednakże ze względów praktycznych – aby współpracy ze wspólnotą mieszkaniową nie zaczynać od konfliktu – dobrze jest te kwestie wyjaśnić, a w przypadku gdyby długi były – ustalić ze sprzedającym, iż część ceny za mieszkanie jest płatna na konto wspólnoty mieszkaniowej celem pokrycia długów.

 

Autor adw. Antoni Koprowski
Luty 13, 2014        6 komentarzy

Mieszkanie w kamienicy – marzenie czy zło konieczne?

Osoby planujące kupno własnego M wiele razy stawały przed tym dylematem – jakie mieszkanie kupić i gdzie? Część z nich nie wyobraża sobie życia w nowym budownictwie, które według jego przeciwników pozbawione jest duszy i niezwykłego klimatu. Czy rzeczywiście mieszkanie w kamienicy jest najlepszym rozwiązaniem? Sprawdziliśmy to.

Budynek, który pamięta stare czasy.

Mieszczańskie kamienice to kawałek historii. Gdyby mogły mówić, przybliżyłyby nam czasy i zdarzenia, które znamy tylko z książek lub opowieści. Zazwyczaj wysokie, piękne zdobione, z krętymi, drewnianymi schodami i ogromnymi oknami. Wydają się idealnym miejscem do zamieszkania i stworzenia domu, ale czy zawsze? Czy każdy poczuje się w kamienicy jak „u siebie”?

ID-100152388

Więcej niż cegła.

Zwolennicy kamienic zgodnie przyznają, że plusy zdecydowanie przysłaniają minusy. Przede wszystkim chwalą świetną lokalizację – zazwyczaj takie budynki mieszczą się w centrum miasta, czyli są bardzo dobrze skomunikowane i położone w pobliżu szkół, przedszkoli, placów zabaw, przychodni, sklepów i miejsc pracy.

Kolejnym plusem jest grubość ścian, często wykonanych z naturalnych i przyjaznych środowisku surowców (głównie drewno i cegła), które nie tylko wyciszają uliczny gwar i sąsiedzkie hałasy, ale również latem chronią przed upałami. Pewnie każdy choć raz w życiu wszedł latem do kamienicy i od razu poczuł przyjemny chłodek i komfort termiczny. W tym momencie pewnie przeciwnicy takich budynków odezwaliby się i słusznie zwrócili uwagę, że owszem, w gorące dni miło jest się schować w takim miejscu, ale zimną trudno je ogrzać, zwłaszcza, że przeciętne mieszkanie ma około 3 metry wysokości albo i więcej. Wielkie przestrzenie to jednak możliwości architektoniczne, które nigdy nie sprawdziłyby się w zwykłym bloku z ciasnymi pokoikami. Tutaj można naprawdę zaszaleć. Antresole to tylko jedno z wielu popularnych rozwiązań, na które decydują się właściciele mieszkań w kamienicach. Zyskują dzięki nim dodatkową przestrzeń użytkową, a czasem wręcz kolejny pokój.

Kamienice zazwyczaj budowane były według, nazwijmy to umownie, klasycznego myślenia architektonicznego, które oznaczało fachowe podejście do sprawy (fuszerki były niedopuszczalne), gdyż w takich lokalach zazwyczaj mieszkali ludzie bogaci, wywodzący się z mieszczańskiej burżuazji, a tę stać było na drogi, dobrze wykonany dom. Projekt zakładał proporcjonalne rozmieszczenie pomieszczeń oraz zamknięte, obszerne kuchnie, łazienki oraz przedpokoje, korytarze, pojemne piwnice oraz przepastny strych. Do dziś znaleźć można mieszkania, które posiadają również spiżarnię i schowek, dziś często przerabiany na garderobę. W każdym pokoju znajdziemy także wielkie okno, które wpuszcza do środka dużą ilość światła. Szczęściarze mogą się pochwalić balkonami, zazwyczaj z misternie zdobionymi metalowymi balustradami i płaskorzeźbami na ścianach. Siedzenie na takim tarasie w letni wieczór to czasem najlepsze remedium na nerwowy dzień.

I na koniec jedna z najważniejszych zalet kamienic – klimat. Specyficzny, nie dla wszystkich, jednak wyjątkowy. Skrzypiące drewniane schody, zdobienia, podobne sąsiedztwo – wszystko to sprawia, że żyjemy miejscu unikalnym, z tzw. duszą.

ID-100154212

Wady? Całe mnóstwo!

Decydując się na mieszkanie w kamienicy musimy sobie zdawać sprawę, że spotkają nas problemy, o których być może nie mielibyśmy pojęcia, gdyśmy kupili lokal w zwykłym bloku, nawet takim z wielkiej płyty.

Sporo kamienic, także te w centrum miasta, od lat czeka na gruntowny remont. Mogą nas zatem spotkać w najbliższej przyszłości spore wydatki, które nie będą się ograniczać do „kosmetycznych” zabiegów, jak zerwanie zbutwiałych podłóg czy wymiana nieszczelnych okien. Czasem potrzebna jest większa rewolucja, czyli wymiana instalacji wodnokanalizacyjnej, gazowej i elektrycznej. Bolączką właścicieli są również krzywe ściany, grzyb, przeciekający dach oraz brak ogrzewania centralnego, a to oznacza palenie w piecu i dodatkowe koszty. Części wspólne czasem pozostawiają wiele do życzenia – jeśli coś należy do wszystkich, nie należy do nikogo, więc lokatorzy nie przejmują się, że klatki schodowe wołają o pomstę do nieba, a przynajmniej o odrobinę farby. Zdarzają się, choć już naprawdę rzadko, mieszkania pozbawione… toalet, które umiejscowione są na klatce schodowej lub na zewnątrz budynku.

Kamienice zazwyczaj są własnością miasta, a zatem załatwianie spraw administracyjnych może wymagać cierpliwości. Inną wadą jest fakt, że zabytkowe budynki są inaczej traktowane niż te „normalne”. Nie możemy przeprowadzić remontu bez uzgodnienia zmian z konserwatorem zabytków. Nawet wstawienie nowych okien musi być skonsultowane z odpowiednim wydziałem w urzędzie.

Dodatkowo lokatorzy najbardziej ruchliwych i obleganych przez turystów ulic narzekają, że zwłaszcza latem nie mogą w nocy otworzyć okna, ponieważ do mieszkania wdziera się gwar oraz nie mają gdzie zaparkować samochodu. Czasem muszą szukać wolnego miejsca w oddalonych o kilkaset metrów parkingach, których i tak na Starówce jest zdecydowanie za mało.

Warto inwestować w kamienice.

Jeśli jednak zamierzamy zarobić na zabytkowym mieszkaniu, to jest duże prawdopodobieństwo, że uda nam się spełnić oczekiwania i sprzedamy je z korzyścią. Kamienice to przede wszystkim dobra lokalizacja, a ona zawsze jest w cenie. Zrewitalizowany budynek w centrum miasta to perełka, o której marzy wielu zamożnych ludzi. Mieszkanie w takim miejscu kojarzy się z prestiżem i doskonałą inwestycją, ponieważ jej wartość nie zmaleje w najbliższych latach, a wręcz urośnie. Jako właściciele możemy również wynająć takie mieszkania na biuro lub inny lokal użytkowy. Możliwości jest wiele – trzeba tylko dobrze je przemyśleć. Jeżeli posiadamy mieszkanie w odnowionej kamienicy w atrakcyjnej lokalizacji – to jesteśmy na wygranej pozycji. Nic, tylko gratulować (i zazdrościć).

ala

Autor Alicja Olkowska Pepper House
Luty 6, 2014        7 komentarzy

Polecane serwisy