Archiwum - Styczeń, 2014

Mieszkaniowa alternatywa dla mniej zamożnych

Ceny mieszkań powoli rosną, a obowiązek posiadania w 2014 roku 5 proc. wkładu własnego przy zakupie mieszkania z pewnością da się we znaki wszystkim tym, którzy mieli zamiar skorzystać ze 100 proc. kredytu na zakup swojego pierwszego M. Coraz więcej rodzin myśli więc o mieszkaniowej alternatywie i zastanawia się nad wykupem mieszkania z zasobów Towarzystw Budownictwa Społecznego. Czy to dobry wybór i czy koszty wynajmu faktycznie są mniejsze od raty kredytu?

mat. TBS Motława

Co to jest TBS i kto może ubiegać się o mieszkanie?

TBS-y są obecnie jedną z najpopularniejszych form budownictwa mieszkaniowego i działają na terenie całej Polski. Zasada jest prosta – ich działalnością jest budowa i eksploatacja mieszkań czynszowych przeznaczonych na wynajem. Oferta TBS skierowana jest do osób mniej zamożnych, których nie stać na kupno własnego mieszkania i którzy po wpłaceniu wymaganego wkładu finansowego stają się najemcami mieszkań.

O mieszkanie w TBS może wystąpić każdy, kto nie posiada innego lokalu mieszkalnego w mieście, w którym stara się o wynajem (osoby, które posiadają tytuł prawny do lokalu w innej miejscowości, mogą być najemcami mieszkania tylko wtedy, gdy znajduje się ono nieopodal ich miejsca pracy). Istotne jest jednak to, że obowiązek nieposiadania prawa własności do innego lokalu jest wymagany nie tylko w trakcie podpisania umowy najmu, ale także podczas całego okres jego trwania.

Drugim warunkiem, który trzeba spełnić, aby uzyskać mieszkanie w TBS jest miesięczny dochód potencjalnych najemców. Nie może on przekraczać 1,3 średniego wynagrodzenia w danym województwie (o 20 proc. w przypadku jednej osoby, o 80 proc. w przypadku rodziny dwuosobowej i o 40 proc. na każdego dodatkowego lokatora). Najemca musi co dwa lata składać deklarację o średnim miesięcznym dochodzie przypadającym na gospodarstwo domowe w roku poprzednim. Jeżeli jego dochody znacząco wzrosną, nie oznacza to utraty prawa do wynajmu mieszkania, jednak TBS może w takim przypadku podnieść wysokość czynszu.

Ile to kosztuje?

Niestety także TBS-y zabezpieczają się w postaci wkładu własnego (ok. 30 proc. wartości mieszkania). Różnica jest jednak taka, że TBS zwraca go po zakończeniu umowy najmu w terminie do 12 miesięcy od daty opuszczenia przez najemcę mieszkania. Kwota ta powinna odpowiadać kwocie stanowiącej odsetek aktualnej wartości odtworzeniowej lokalu, równy udziałowi wniesionej przez najemcę kwoty partycypacji w kosztach budowy. Przed wprowadzeniem się do mieszkania wymagana jest także kaucję w wysokości trzymiesięcznego czynszu. Także ona jest zwracana w momencie rozwiązania umowy najmu. Miesięczny czynsz nie może być wyższy w skali roku niż 4 proc. wartości odtworzeniowej lokalu. Możliwy jest także wykup na własność mieszkań w Towarzystwach Budownictwa Społecznego po cenie rynkowej pomniejszonej o wkład własny. TBS spłaca zadłużenie wraz z odsetkami, dzięki czemu nowy właściciel uzyskuje prawo odrębnej własności lokalu bez żadnych obciążeń hipotecznych.

Mało kto decyduje się jednak na wykup mieszkania. Dlaczego? Bo można je wykupić za kwotę nie mniejszą niż rynkowa wartość lokalu i dodatkowo pokryć zobowiązania przypadające na mieszkanie, związane z zadłużeniem TBS. O wykup lokalu mogą się także ubiegać tylko ci najemcy, którzy mieszkają w budynku z pozwoleniem na użytkowanie przynajmniej od 5 lat. Wielu lokatorom bardziej opłaca się więc wycofać swój i zakupić mieszkanie na rynku deweloperskim .Również TBS nie pali się do sprzedaży mieszkań. Może się bowiem zdarzyć, że wartość rynkowa mieszkania jest mniejsza od ceny, jaką państwo włożyło w budowę mieszkań. A to do niego należy decyzja o sprzedaży lokalu.

mat. Wikipedia/CC

mat. Wikipedia/CC

Złóż wniosek

W pierwszej kolejności o mieszkania w TBS-ach mogą się ubiegać osoby z listy podstawowej, utworzonej w wyniku prac Komisji Mieszkaniowej. Aby znaleźć się na tej liście należy złożyć wniosek wraz z wymaganymi dokumentami (m. in. zaświadczenie o zarobkach). Informację o terminie składania i przyjmowania wniosków można znaleźć w Urzędzie Miasta lub Gminy.

W przypadku, gdy nie dostaniemy się na listę podstawową, nasze nazwisko znajdzie się na liście rezerwowej. Na wynajem w TBS-ie możemy liczy tylko w przypadku rezygnacji kandydata ubiegającego się o mieszkanie. Potencjalnych najemców może też wskazać Urząd Miasta z listy oczekujących na mieszkanie komunalne.

Jeżeli zostaliśmy zakwalifikowani przed umową najmu jesteśmy zobowiązani do podpisania umowy rezerwacyjnej, w której zawarte są prawa i obowiązki obu stron, termin zawarcia umowy partycypacji oraz potwierdzenie rezerwacji danego lokalu. Na tym etapie należy przygotować zaliczkę w wysokości kilku tys. zł. Także umowa najmu przewiduje obowiązek wpłacenia przez najemcę kaucji zabezpieczającej. Kwota ta jest zabezpieczeniem dla TBS na wypadek m.in. zalegania z opłatami czynszowymi przez najemcę, szkodami wyrządzonymi przez wynajmujących, itp.

W praktyce wygląda to jednak trochę inaczej. Lista oczekujących na mieszkania TBS w zasadzie nie istnieje, dlatego najlepiej stawić się osobiście w Urzędzie Miasta lub Gminy i wszystkie formalności załatwić pod okiem urzędnika.

Od 2014 nowe stawki czynszowe

Czynsz w Towarzystwach Budownictwa Społecznego nie należy do najniższych. Wiąże się to z tym, że TBS ma zaciągnięty kredyt na mieszkania, które przeznacza pod wynajem. Wysokość czynszu nie może jednak w skali roku przekraczać 4 proc. wartości odtworzeniowej lokalu.

Zmiany w wysokości czynszu są spowodowane zmianą wysokości wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, który raz na pół roku obwieszcza wojewoda. W województwie pomorskim wzrósł on o 2 proc. w porównaniu do ostatniego półrocza ubiegłego roku, natomiast w Gdańsku spadł o 2 proc. i wynosi teraz 5,219 zł.

Dzięki informacji o wskaźniku można samemu obliczyć wysokość czynszu. Wystarczy podzielić wskaźnik przez 12 miesięcy, a następnie pomnożyć przez 4 proc. I tak w województwie pomorskim od 1 stycznia do 30 czerwca 2014 r. maksymalna stawka czynszu wynosi 14,27 zł/m2, zaś w samym Gdańsku 17,04 zł/m2.

mat. TBS Motława

mat. TBS Motława

TBS „Motława”

W Gdańsku istnieje także spółka Gminy Miasta Gdańska TBS „Motława”. W latach 2003-2012 wybudowała ona 25 budynków wielorodzinnych, z ponad 770 mieszkaniami, garażami i lokalami użytkowymi o łącznej powierzchni użytkowej ponad 38 tys. m2. Z kolei w samym 2013 roku w ramach zakupu, wymiany, bądź budowy pozyskano 130 lokali. Budynki te zlokalizowane są na nieruchomościach w Gdańsku Łostowicach, Letnicy oraz przy ul. Człuchowskiej.

Pod koniec ubiegłego roku przekazanych zostało kilka nowych budynków mieszkalnych wybudowanych przez TBS „Motława”. Nowe budynki znajdują się przy Trakcie Św. Wojciecha 187-191 w Gdańsku Oruni. W budynkach znajduje się w sumie 137 lokali mieszkalnych. Nowi lokatorzy otrzymają klucze do mieszkań 1 października o godz. 14. Przyszli lokatorzy będą płacić czynsz w wysokości 12 zł za m kw. oraz dodatkowo za media.

 

Autor Aneta Pogorzelska - Kierownik Oddziału Pepper House
Styczeń 30, 2014        2 komentarze

Wrzeszcz: niezwykła dzielnica pełna inspiracji

Śmiało można powiedzieć, że nie ma takiej drugiej dzielnicy w Gdańsku. W jednym miejscu przenikają się dawne i współczesne czasy. Stare kamienice i wille stoją obok nowoczesnych apartamentowców, biurowców i sklepów. A tuż obok las, gdzie wciąż można spotkać dziki i sarny. Czy we Wrzeszczu wszystko jest takie idealne? A może nadal jest to miejsce nie do końca wykorzystane?

Potencjał i rozwój.

Wrzeszcz w ostatnich latach przeszedł prawdziwą metamorfozę. Z dość zaniedbanej dzielnicy z mało pochlebną opinią, ale świetną komunikacją miejską, przeistoczył się w jedno z ważniejszych biznesowych centr Gdańska. Inwestorzy docenili jego możliwości i wpompowali kapitał, który teraz procentuje. Powstały nowe sklepy (w tym popularna Galeria Bałtycka i Manhattan), na naszych oczach rosną nowoczesne biurowce (m.in. Hines) oraz piękne apartamentowce (np. górujące nad dzielnicą Quattro Towers). Ale na tym nie koniec. W planach są kolejne zmiany, które jeszcze bardziej przyśpieszą rewitalizację Wrzeszcza oraz podniosą jego rangę. Wszystko wskazuje na to, że już teraz ten rejon jest idealnym miejscem do zamieszkania. Najwidoczniej zrozumieli to również deweloperzy, którzy stawiają nowe budynki.

Jaśkowa 29 (mat. Invest Komfort)

Jaśkowa 29 (mat. Invest Komfort)

Garnizon, Browar Gdański, Jaśkowa 29, Quattro Towers…

Pasjonaci Wrzeszcza nie mają powodów do narzekania. Nie dość, wciąż można tu kupić mieszkanie z rynku wtórnego w atrakcyjnej cenie, to deweloperzy oferują nowe lokale, które architekturą wpisują się w charakterystyczny klimat dzielnicy. Mowa m.in. o Garnizonie Hossy. Osiedle umiejscowione w starych koszarach wojskowych cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Kupujący cenią nie tylko jego historię, ale przede wszystkim standard mieszkań oraz lokalizację. Stąd wszędzie jest w miarę blisko, a jeśli nie, to można szybko dojść na tramwaj, autobus lub SKM. Podobnie jest w przypadku pozostałych nowych ofert z rynku pierwotnego. Nie należą one do najtańszych, jednak trzeba pamiętać, że lokalizacja oraz jakość wykonania robią swoje. Dodatkowo są fantastyczną inwestycją na przyszłość. Nawet za kilkadziesiąt lat mieszkania w apartamentowcach przy Jaśkowej 29 czy Quattro Towers będą wiele warte.

Równie ciekawie zapowiada się Browar Gdański, który łączyć w sobie będzie apartamenty z lokalami usługowo-handlowymi. W jednym miejscu będzie można mieszkać, pracować i bawić się. Deweloper, firma BP Górski, przewidział również obiekty kulturalne, rekreacyjne oraz mini browar.

Stare, kultowe ulice także zyskają nowe oblicze. Jedną z nich jest ul. Wajdeloty, która w 2015 roku ma się stać perełką Wrzeszcza. W zeszłym roku rozpoczął się tam gruntowny remont, który ma zmienić oblicze zaniedbanej części Dolnego Wrzeszcza. Co zyskają mieszkańcy? Pięknie odnowione kamienice, nowe chodniki i jezdnie wykonane z granitowych płyt i kamiennej kostki, małą architekturę (ławki, place zabaw, stylizowane latarnie) oraz zadbaną zieleń, której przybędzie niemal 100 drzew. Jeśli ten ambitny projekt wypali, Gdańsk zyska ulicę stworzoną do spacerowania i podziwiania.

Galeria przy galerii. Wrzeszcz nie przestaje zaskakiwać.

To dość odważna decyzja, aby obok siebie postawić dwa handlowo-usługowe molochy. W drugim kwartale 2015 roku zostanie otwarta Galeria Metropolia, nowe centrum handlowe, usytuowane tuż obok Galerii Bałtyckiej, na terenie dawnego stawu. Galeria ma być bezpośrednio połączona z dworcem specjalnymi kładkami (dzięki temu prosto z pociągu będziemy mogli iść na zakupy), jednak okoliczni mieszkańcy cieszą się najbardziej z nowych ulic, które zostaną wybudowane lub wyremontowane na koszt dewelopera, firmy BP Górski.

Galeria Metropolia (mat. ARCH-DECO)

Galeria Metropolia (mat. ARCH-DECO)

Imponującą metamorfozę przechodzi właśnie zaniedbany dworzec we Wrzeszczu, który od lat straszy gdańszczan i turystów. Oprócz torów, które będą obsługiwać dalekobieżne pociągi (zaprojektowano dla nich aż cztery perony) i Szybką Kolej Miejską, znajdzie się również niedaleko przystanek wyczekiwanej Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Pierwsze zmiany zobaczyliśmy w październiku zeszłego roku. Oddano wtedy do użytku wyremontowany peron SKM, który „wzbogacił się” o nową kostkę brukową, schody i windę. Innowacją będą otwierające się po dwóch stronach kolejki drzwi – to zasługa inwestora BP Górski. Deweloper stawia obecnie Galerię Matropolia i dobudował drugą krawędź peronową.

Nie tylko Quatrro Towers, czyli Hines króluje nad dzielnicą.

Pisząc o Wrzeszczu, nie można nie wspomnieć o najwyższym budynku w Gdańsku (84,7 m wysokości), który już niebawem zapełni się najemcami i niemal dwoma tysiącami pracowników. Biurowiec Neptun został wykonany z najlepszych materiałów, a zatem nie tylko pod względem wielkości bije na głowę niejedną konkurencję. Oprócz dziesiątek biur znajdzie się w nim także restauracja, bank i kiosk. Między dziewiętnastoma piętrami (plus trzy poziomy parkingu podziemnego) będzie się można przemieszczać aż dziewięcioma windami, zasilanymi prądem z niezależnych linii energetycznych. W przypadku, gdy jedna zawiedzie, pozostałe będą doprowadzać energię do biurowca.

Centrum Biurowe Neptun (mat. Hines)

Centrum Biurowe Neptun (mat. Hines)

Zalety przysłaniają wady? Nie, ale…

Niestety, nie wszystko we Wrzeszczu cieszy. Nadal są miejsca zaniedbane i niebezpieczne, które od lat nie widziały remontu czy cienia rewitalizacji. Na szczęście to się powoli zmienia. Jesienią zeszłego roku ruszył projekt, który zapowiada nie tylko odnowione kamienice, ale też mówi zdecydowane „nie” pstrokaciźnie i samowolce. Wszystkie remontowane budynki, które są wpisane na listę zabytków, mają być utrzymane w podobnej estetyce i nawiązywać do przedwojennej architektury zabytkowego Wrzeszcza.

Mieszkańcy dzielnicy oraz pracujący na jej terenie gdańszczanie narzekają, że Wrzeszcz zbyt szybko wymiera wieczorami, a do tego jest ubogi w punkty gastronomiczne. Z trudem można znaleźć godną uwagi restaurację, kawiarnię czy pub. Owszem, są lokale kultowe (np. irlandzki pub czy Stacja DeLuxe przy Grunwaldzkiej), jednak jest ich zbyt mało, aby mogły przyciągnąć nowych klientów z pobliskich dzielnic. Nawet kampus Politechniki Gdańskiej nie wpłynął na poprawę jakości nocnego życia Wrzeszcza, a przecież zapotrzebowanie jest ogromne. Gdzie pójść na kawę po pracy albo na lunch? Cóż, wiele osób wciąż wybiera niezdrowe fast-foody w Galerii Bałtyckiej, ponieważ nie ma dla nich ciekawej, smacznej i przystępnej cenowo alternatywy.

Jeszcze inni narzekają, że Al. Grunwaldzka zamieniła się w ulicę banków, które powoli się… zamykają lub przenoszą do oddalonych biurowców. Poznikały rodzinne, małe sklepy z tradycją. Zastąpiły je dyskonty, gdzie jest tanio, ale też masowo. Dobrze, że wciąż funkcjonuje rynek przy ul. Wyspiańskiego, ale czy to miejsce utrzyma się, gdy zostanie otwarta Galeria Metropolia? Czas pokaże, jak zmiany i unowocześnienia wpłyną na tę dzielnicę. Czy tylko czekają nas same korzyści? Wielu wierzy, że tak.

Autor Alicja Olkowska
Styczeń 23, 2014        4 komentarze

Mieszkanie komunalne – dla wielu ostatnia deska ratunku

Czasy są takie, że nie każdy może sobie pozwolić na mieszkanie własnościowe, wynajem lub kredyt hipoteczny. Na szczęście nie wszystko stracone. Niektórym udaje się zamieszkać w lokalach komunalnych. Jak zdobyć pierwszy kwadrat od miasta? My już wiemy.

Co gmina, to inaczej.

Zasady przyznawania mieszkań komunalnych różnią się od siebie w zależności od gminy, ale są do siebie bardzo zbliżone. Cechą wspólną jest wysokość dochodów oraz pewność, że osoba (lub rodzina) starająca się o takie lokum nie jest właścicielem innej nieruchomości lub nie posiadała już jakiejś w przeszłości, ale zdecydowała się ją sprzedać w celach zarobkowych.

ID-100135943

Kolejną twardą zasadą jest adres zamieszkania, który musi przynależeć do danej gminy. Przy okazji trzeba udowodnić urzędnikom, że naprawdę tutaj przebywamy (co najmniej rok), a zatem pokazać dowód zameldowania. Natomiast wysokość dochodów, dzięki którym można ubiegać się o mieszkanie komunalne, wyliczana jest na podstawie stosunku do najniższej emerytury.

Zapomnij o takim mieszkaniu, jeśli…

Niestety, nie wszyscy mogą liczyć na wsparcie miasta. Poszkodowane mogą się czuć osoby, które nie tylko posiadają już nieruchomość, ale też kiedyś już jakąś miały na własność. Podobnie jest w sytuacji, gdy małżonek jet właścicielem innej nieruchomości. Nawet jeśli twoje dochody mieszczą się w limitach narzuconych przez gminę, ale jednak prowadzisz życie na wysokim standardzie, również możesz mieć problem ze zdobyciem lokalu komunalnego.

Gdańsk przyjazny gdańszczanom? Bywa różnie…

Wiosną 2013 roku Gdański Zarząd Nieruchomości Komunalnych opublikował spis nieruchomości komunalnych w mieście. Okazało się, że w Gdańsku jest ponad 19 tysięcy zajętych mieszkań komunalnych, a ponad 400 wciąż czeka na nowych lokatorów. To może dziwić, skoro 2 tysiące rodzin stara się o własny kąt zaoferowany przez gminę.

Urzędnicy tłumaczyli, że ta liczba nie jest wynikiem niczyjej złej woli, ale przeszkód nie do przeskoczenia od razu. Duża część mieszkań komunalnych wymaga gruntownego remontu; niektóre z nich znajdują się w blokach przeznaczonych do wyburzenia. Bywa i tak, że nikt w nich nie mieszka, ponieważ… nie ma chętnych!ID-10016365

Warto zauważyć, że sytuacja na rynku mieszkań komunalnych może się jeszcze pogorszyć. Wszystko wskazuje na to, że władze miasta najchętniej pozbyłyby się takiego „balastu” i niemal w ogóle zrezygnowały z mieszkaniowego wsparcia gdańszczan. W ostatnich latach drastycznie zmniejszyła się liczba takich lokali (miasto przestało również stawiać tego typu bloki), a to nie koniec. Prawdopodobnie dojdzie do sytuacji, gdy zdobycie w Gdańsku mieszkania komunalnego będzie graniczyło z cudem. Utrzymają się tylko mieszkania socjalne.

Dlaczego tak się dzieje? Wszystko rozbija się o pieniądze, ponieważ miasta nie stać na utrzymywanie drogich nieruchomości. O wiele bardziej opłaca się je sprzedać lub wyburzyć, a na ich miejsce postawić coś, co zacznie na siebie zarabiać.

Przeciwnicy tych zmian zauważają, że nawet gdy miasto sprzedaje takie nieruchomości, to tak naprawdę za bezcen, czyli około 10 proc. ich wartości. Urzędnicy natomiast tłumaczą, że nie chodzi im tylko o zarobek. Przede wszystkim chcą się pozbyć lokatorów, których stać na własne M, ale wygodnie im żyć na koszt państwa. Dodatkowo władze walczą z przepisami, które wciąż pozwalają na dziedziczenie mieszkań komunalnych.

A może wykupić?

Jeśli nie chcemy znaleźć się na „ulicy” (a taki scenariusz za kilka lat może być możliwy), możemy spróbować wykupić mieszkanie komunalne, w którym przebywamy. Ostateczna kwota zależy od długości najmu oraz wartości samej nieruchomości. Procedury wymagają dostarczenia dokumentów, takich jak: decyzja o przydziale najmu, umowa najmu, zaświadczenie o zameldowaniu oraz kserokopia dowodu osobistego. Jeśli dziedziczysz mieszkanie po zmarłym najemcy, musisz dołączyć akt zgonu lub akt małżeństwa.

Jest duża szansa, że uda ci się wykupić takie mieszkanie, jeśli miasto w ogóle ma zamiar je sprzedać (jest możliwość, że urzędnicy planują tam jakąś dużą inwestycję), a w budynku już ktoś wcześniej tego dokonał. Blok musi być też w zadowalającym stanie technicznym oraz stać na terenie gminy. Potem czekasz na pisemną odpowiedź – i jeśli jest pozytywna – niebawem do akcji wkroczy rzeczoznawca, który wyceni rynkową wartość nieruchomości.

W Gdańsku tego typu lokale „chodzą” po około 200-400 tysięcy zł, w Gdyni do około 200 tysięcy zł, a w Sopocie – jednym z najdroższych pod względem cen nieruchomości miast w Polsce – nawet 600 tysięcy zł. Jeżeli długo zamieszkiwałeś lokal komunalny, należy ci się bonifikata (W Gdańsku nawet 95 proc. wartości mieszkania!), dzięki czemu cena można okazać się bardzo promocyjna. Musisz jednak pamiętać, że nabytego od miasta mieszkania nie możesz sprzedać przez pięć kolejnych lat. Jeżeli to zrobisz, będziesz musiał zwrócić bonifikatę – i to z procentem!

ID-100154620

Jeżeli stan prawny nieruchomości nie jest jasny, blok stoi na terenie dzierżawionym przez gminę albo grozi zawaleniem, nie masz co liczyć na pomyślne rozpatrzenie twojej oferty.

Komunalne a kwaterunkowe.

Wiele osób popełnia błąd, myląc mieszkanie komunalne z kwaterunkowym. W praktyce są to dwie różne prawnie nieruchomości i tylko pozornie są do siebie łudząco podobne.

Mieszkanie kwaterunkowe mieści się nie w budynku należącym do miasta, ale osoby fizycznej albo instytucji (np. wojska). Nie można go sprzedać oraz zapisać w testamencie, ale jest szansa na przejęcie najmu, jeśli mieszkało się z dotychczasowym najemcą aż do jego śmierci. Warto jednak pamiętać, że w tym wypadku nie wystarczy dowód zameldowania i tymczasowy pobyt.

Tego typu lokale wielu osobom kojarzą się jeszcze z poprzednim ustrojem, kiedy państwo nakazywało prywatnym właścicielom wynajmować mieszkania wybranym lokatorom.

Lepiej się śpieszyć.

Wszystko wskazuje na to, że tylko kwestią czasu jest niemal całkowita rezygnacja z mieszkań komunalnych, nie tylko w Gdańsku. Władze miast doskonale wiedzą, ile można zarobić na nieruchomościach, które są przeznaczone dla mniej zamożnych ludzi, którzy też często jeszcze bardziej je zadłużają i niszczą.

Jeśli marzy nam się kupno takiego mieszkania po okazyjnej cenie, powinniśmy się pośpieszyć. Czasu jest coraz mniej.  

Autor Alicja Olkowska
Styczeń 16, 2014        5 komentarzy

Zamieszkaj inaczej, czyli nowe życie industrialnych budynków

Jeszcze kilkanaście lat temu mało kto przypuszczał, że w Polsce zapanuje moda na lofty, mieszkania, które zaczęto tworzyć w opuszczonych fabrykach i magazynach. Trend, który stał się niejako stylem życia, na dobre zagościł w polskich nieruchomościach. Dziś nie tylko takie apartamenty powstają w starych budynkach, ale też są budowane z myślą o klientach, którzy chcieliby kupić mieszkanie na rynku pierwotnym. Dlaczego lofty są ciekawą alternatywą dla klasycznego M?

Z Ameryki do Polski.

Moda na lofty przybyła do Polski z Ameryki. To właśnie tam powstały w latach 60. pierwsze tego typu lokale. Na zaniedbane i niszczejące, ale wciąż charakteryzujące się niezwykłym klimatem budynki fabryk zwrócili uwagę artyści, którzy poszukiwali dla siebie nowego miejsca do życia i tworzenia. Przestronne, zimne i betonowe magazyny nadawały się do tego idealnie. Stanowiły przeciwwagę dla ciepłych, ale też nudnych i przewidywalnych mieszkań ówczesnych Amerykan.

Z roku na rok lofty stawały się coraz bardziej popularne. Nagle środowiska bohemy zaczęły przenosić się do industrialnych pomieszczeń, a ich ceny szybko rosnąć. Obecnie lofty są jedynymi z najdroższych oraz najbardziej awangardowych nieruchomości na rynku mieszkaniowym.

studio.aico-com

studio.aico-com

Niesamowity klimat i duże przestrzenie do zagospodarowania.

Fani loftów doceniają nie tylko ich wyjątkową atmosferę, ale przede wszystkim otwarte przestrzenie, zazwyczaj zamknięte w ceglanych murach. Oczywiście wiek budynku również ma znaczenie oraz wpływa na cenię mieszkania, jednak miłośnicy takiej architektury są w stanie wydawać wiele, aby tylko zamieszkać w historycznym miejscu, która pamięta dawne czasy. A widać je m.in. w detalach, takich jak fabryczne części, masywne słupy czy strome schody.

Na przestrzeni lat wyodrębniły się dwa rodzaje loftów – soft, który jest połączeniem zimnej, fabrycznej stylistyki z elementami współczesnego designu dominującego w „zwykłych” mieszkaniach, oraz hard, w którym rządzi ciężki, magazynowy i betonowy klimat.

Nadal w loftach gustują przede wszystkim środowiska artystyczne. Współczesna „śmietanka towarzyska”, którą tworzą popularni aktorzy, dziennikarze, architekci i filmowcy, decyduje się na tego typu lokale. Jednak w ostatnich latach dołączyła do nich nowa grupa klientów – tych z bardziej zasobnym portfelem i oryginalnym stylem życia. Właśnie dlatego ceny loftów w Polsce podskoczyły w tak krótkim czasie. Coś, co jest modne, zazwyczaj kosztuje więcej niż to, co jest dostępne dla każdego.

Metr kwadratowy w budynku pofabrycznym często jest kilkakrotnie wyższy od ceny metra kwadratowego w zwykłym mieszkaniu z rynku pierwotnego. Coraz mniejsza ilość dawnych fabryk i magazynów, które można by przekształcić w nowoczesne apartamenty, również znacząco wpływa na ich wartość. Właśnie dlatego deweloperzy postanowili zagospodarować tę niszę i zaczęli budować współczesne lofty, które często klimatem i wyglądem nie odbiegają od tych oryginalnych.

źródło: internet

źródło: internet

Mieszkanie nie dla każdego.

Lofty rzeczywiście są niezwykłymi lokalami, jednak warto pamiętać, że nie każdy będzie się w nich czuł komfortowo. Miłośnicy ciepłych, małych lub podzielonych na niewielkie pokoje mieszkań mogą być przytłoczeni specyficzną atmosferą i niezagospodarowaną przestrzenią oraz betonowymi wykończeniami. W tych klasycznych loftach wciąż widać pamiątki z przeszłości, które nie wszystkim mogą przypaść do gustu. Jeszcze innym przeszkadza wysokość pomieszczeń oraz małe okna, zazwyczaj umieszczone w niedostępnych odległościach.

Jeśli jednak lubisz industrialny styl i nie boisz się wielkich przestrzeni, a wręcz przeciwnie, powinieneś rozejrzeć się za takim mieszkaniem. W Trójmieście wciąż można znaleźć ciekawe oferty.

Gdynia najbardziej industrialna.

Wśród deweloperów najwięcej tego typu apartamentów oferuje Hossa, deweloper, który od jakiegoś czasu kojarzy się z mieszkaniami budowanymi głównie z myślą o nowoczesnych i młodych ludziach.

Wciąż w trakcie budowy jest osiedle Garnizon we Wrzeszczu. Na terenie dawnych koszar wojskowych stoi już część kompleksu apartamentów i loftów w budynkach o podwyższonym standardzie. Nie wszystkie lokale są klasycznymi loftami, ponieważ tylko część osiedla jest umiejscowiona w powojskowych budynkach, lecz nawet nowe mieszkania posiadają klimat pofabryczny. Cechują je niespotykane wysokości, duże metraże oraz spore przeszklenia. Tego typu apartamenty tak bardzo cieszą się zainteresowaniem klientów, że deweloper buduje kolejne, tym razem w Gdyni.

Podobnie prezentuje się osiedle Wiczlino-Ogród w Gdyni, które jak zapewnia Hossa, „realizuje urbanistyczną koncepcję miasta-ogrodu, zakładającą połączenie dobrych stron miasta i wsi dla zapewnienia mieszkańcom optymalnych warunków do życia w zdrowiu spokoju i harmonii”. Osiedle tworzą niewysokie, trzypiętrowe budynki wielorodzinne z windami oraz podziemnymi halami garażowymi. Oprócz mniejszych mieszkań, fani loftów znajdą coś dla siebie, m.in. duże mieszkania o powierzchni ponad 120 mkw. Takie lokale umiejscowione są na ostatnich piętrach, a dominuje w nich pokój dzienny o ponadstandardowej wysokości z antresolą oraz wielki taras.

Fort Forest - mat. prasowe

Fort Forest – mat. prasowe

Podobne apartamenty można znaleźć na osiedlu Patio Róży w Gdyni. Tam również deweloper stworzył lokale z myślą o miłośnikach przestrzeni. Znajdziemy tam mieszkania na poddaszu z antresolą oraz dużymi balkonami. Jednak największe wrażenie robi Fort Forest, który skierowany jest do zamożniejszych klientów. Całe osiedle prezentuje się naprawdę imponująco, a wysokie na 6 metrów lofty i na dwie kondygnacje przeszklenia mogą zawrócić w głowie. Tutaj także znajdziemy mieszkania, których powierzchnia przekracza 120 mkw.

Inną gdyńską inwestycją, której nie można zignorować, jest Art Deco w Gdyni Śródmieście. Znajdziemy tutaj typowy dla takich miejsce klimat oraz dwupoziomowe apartamenty, które ponoć dają namiastkę domu jednorodzinnego, a także sprytne oddzielenie strefy dziennej od nocnej. Mieszkańcy mają do dyspozycji wysoki salon z antresolą i całkowicie przeszkloną ścianą. A cena? Cóż, dla niektórych zaporowa. Największe mieszkania kosztują około 1 mln złotych!

Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że to, co jest prestiżowe i unikalne, zawsze będzie kosztować znacznie więcej niż zwyczajne mieszkanie. Osoby, które chcą zamieszkać w loftach, są w stanie wydać na taki apartament naprawdę dużo. I nie powinno to dziwić – dzięki temu mieszkają w miejscu, które się wyróżnia i wpisuje się w ich unikalny styl życia.

Autor Alicja Olkowska
Styczeń 9, 2014        3 komentarze

Polecane serwisy