Archiwum - Grudzień, 2013

Jak wyposażyć mieszkanie pod wynajem?

Czasy, kiedy wynajmowało się mieszkanie przypominające ruderę z rozklekotanymi meblami na szczęście odchodzą do lamusa. Właściciele nieruchomości wreszcie zrozumieli, że oddając do dyspozycji klientowi zadbane i porządnie wyposażone mieszkanie tak naprawdę przede wszystkim dbają o własne interesy. Zadowolony najemca przedłuży umowę lub poleci ją dalej. Na wolne miejsce znajdzie się również kolejna osoba, która będzie chciała zapłacić za lokal, w którym po prostu dobrze się mieszka i przyjemnie wraca po pracy.

Nie oszczędzaj, to zarobisz!

Wciąż można znaleźć mieszkania na wynajem, z których po minucie chce się uciec z krzykiem. Dotyczy to zwłaszcza lokali przeznaczonych dla studentów, chociaż nie jest to regułą. Jeszcze kilka lat temu właściciele takich mieszkań byli przekonani, że żak zamieszka w każdym miejscu, nawet takim, które nie spełnia podstawowych norm. Dziś wielu z właścicieli zmieniło takie podejście i zainwestowało w nieruchomość. Im lepiej będzie w niej mieszkać, tym bardziej zadowolony będzie klient, który zapłaci wyższą cenę za wynajem, a co za tym idzie: właściciel na tym zarobi. Takie perspektywiczne myślenie naprawdę się opłaca.

ID-10044261

Wykończenie to podstawa.

Mieszkanie na wynajem musi być nie tylko miłe dla oka, ale przede wszystkim mądrze umeblowane i wyposażone. Wady powinny być zminimalizowane, a zalety uwypuklone. Masz duży przedpokój? Świetnie, zamontuj tam przestronną szafę, żeby zaoszczędzić miejsce w pozostałych pomieszczeniach. Łazienka jest malutka, ale w kuchni bez problemu zmieści się pralka? To znaczy, że właśnie tam powinieneś ją zamontować. Z balkonu rozciąga się piękny widok? Nie zagracaj go. Kup kilka doniczek z iglakami i dwa krzesła, niech miło się tam spędza czas.

Chytry dwa razy traci.

Absolutnie nie do zaakceptowania są wszelkiego rodzaju prowizorki, które słyną z tego, że przede wszystkim kiepsko wyglądają, ale też bywają niebezpieczne oraz zawodne.

Nie warto również oszczędzać na materiałach. Podłoga powinna być wytrzymała i odporna na uszkodzenia. Pomyśl, że nie wiadomo, kto będzie po niej chodził. Być może trafisz na klienta, który lubi organizować wieczorki taneczne lub na rodzinę z małymi dziećmi. Po kilku sezonach tanie, kupione na wyprzedaży panele będą się nadawały do wyrzucenia. Jeśli zainwestujesz w porządny parkiet, to możesz być pewny, że przetrwa wiele lat, choć być może trzeba będzie go wycyklinować raz na około 10 lat.

Nie warto natomiast obklejać ścian drogimi tapetami. Nawet te, które można czyścić na mokro, łatwo zniszczyć i pobrudzić. Najlepiej pomalować ściany dobrą farbą, w niezbyt rażących i krzykliwych kolorach (najlepsze są jasne odcienie szarości, brązy i beże). Im pomieszczenie będzie bardziej neutralne, tym jego nowy mieszkaniec prędzej się w nim odnajdzie i zaaklimatyzuje. Dodatkowo co jakiś czas można odświeżać ściany i nanosić kolejne warstwy farby.

Koniecznie sprawdź stan instalacji – gazowych, elektrycznych i wodnych. Być może będziesz musiał je wymienić lub naprawić. Jest to wydatek, na którym nie można oszczędzać. Od niego może w przyszłości wiele zależeć, ponieważ jako właściciel mieszkania, odpowiadasz za bezpieczeństwo jego najemców.

Z meblami czy bez?

Wśród ogłoszeń wynajmu można znaleźć dwa typy ofert: z meblami lub bez. Przeważają te pierwsze, jednak i na drugie znajdzie się chętny klient. Zazwyczaj właściciele mieszkań wyposażają lokale w podstawowe, ale funkcjonalne sprzęty: łóżka, kanapy, stoliki i krzesła. Standardem jest kuchnia z meblami i sprzętami AGD oraz łazienka. Bywa i tak, że tylko one są zapełnione meblami, natomiast pozostałe pomieszczenia czekają na inwencję klienta, który przywiezie ze sobą resztę umeblowania. Nie można przecież zapomnieć, że są osoby, które przenoszą się wraz całym swoim dobytkiem.

ID-100154630

Według wielu umeblowane mieszkanie jest bardziej opłacalną alternatywną. Trzeba na nią przeznaczyć od kilku do kilkunastu tysięcy złotych (meble muszą być trwałe, wytrzymałe, ale też przyjemne dla oka), lecz kwota ta szybko się zwróci, ponieważ jest duże prawdopodobieństwo, że najemca zatrzyma się w nim na dłużej, a my będziemy mieć stały przypływ gotówki. Ważne, żeby styl panujący w mieszkaniu był spójny i jednolity. Jeśli zdecydujemy się na meble, które dostaliśmy w spadku po znajomych lub znaleźliśmy w osiedlowym komisie, to nie oczekujmy, że wynegocjujemy zadowalający czynsz lub że w ogóle znajdziemy najemcę.

Podstawowe zasady: łóżka nie mogą skrzypieć, wszystkie szafki muszą się domykać, okna muszą być szczelne, a kran nie może przeciekać.

Jeśli dysponujemy apartamentem na wynajem, musimy zdecydować się na meble z najwyższej półki. Takie mieszkania rządzą się innymi prawami oraz… kosztami. Z jednej strony wydajemy dużo pieniędzy na drogie sprzęty oraz ozdoby (normą jest pełne wyposażenie – pościel, dywany, ręczniki, chemia i podstawowe kosmetyki) z drugiej podnosimy czynsz, który zrekompensuje nam wcześniejsze wydatki. Apartamenty najlepiej wynajmować w drogich i ekskluzywnych dzielnicach, gdzie zatrzymują się majętni klienci, którzy mogą sobie pozwolić na podwyższony standard życia. Nie można ich pominąć – w końcu stanowią ważną część rynku nieruchomości.

Co powinno znaleźć się w kuchni i łazience? Dobrej jakości sprzęt AGD (ważna gwarancja!), zwłaszcza ten energooszczędny i przyjazny środowisku, czyli pralka, kuchenka z piekarnikiem, lodówka, zmywarka oraz odkurzacz. Niektórzy wynajmujący „dokładają” także czajnik elektryczny, żelazko, mikrofalówkę, a nawet suszarkę do włosów. Im więcej czeka na klienta ułatwiających życie „atrakcji”, dzięki którym od razu może się wprowadzić lub nie wydawać pieniędzy na nowe sprzęty, tym lepiej. Zdarza się również, że na najemcę czeka komplet garnków i pełna zastawa stołowa.

W łazience musi się znaleźć: prysznic (ewentualnie wanna), umywalka, toaleta oraz szafki, w których można schować kosmetyki oraz chemię.

A co z dekoracjami? Nie wolno o nich zapomnieć, lecz należy zachować umiar w ozdabianiu mieszkania. Pamiętajmy, że to nie my tam będziemy mieszkać, ale zupełnie obca osoba, która będzie chciała je dostosować pod swój gust. Dlatego pozbądźmy się rodzinnych pamiątek, których szkoda nam wyrzucić, ale nie chcemy zabrać do prywatnego mieszkania. Jeżeli decydujemy się na ozdoby, to w neutralnym klimacie. Dobrym rozwiązaniem są robiące nastrojowy klimat lampy, obrazy (nie za dużo!) czy zasłony. Pamiętajmy, że dużo bibelotów, to także kolejne miejsca do sprzątania, więc warto zachować umiar w ozdabianiu mieszkania. Resztę zostawmy nowemu mieszkańcowi. Pozwólmy mu tak zaaranżować przestrzeń, by czuł się w niej jak u siebie.

ID-100135807

Internet – tak, ale…

Mieszkanie bez dostępu do telewizji i internetu jest nie do pomyślenia, jednak dostęp nie oznacza, że klient musi za te udogodnienia od razu płacić. Być może będzie miał własne źródło internetu (np. z komórki) lub w ogóle nie będzie telemaniakiem. Ważne, żeby właściciel umożliwiał podłączenie sprzętów RTV do sieci lub telewizji kablowej, ale decyzję o tym pozostawił najemcy, który pokryje koszty abonamentu.

Część wynajemców woli, gdy to najemca osobiście podpisuje umowy na dostęp do mediów (internetu, telewizji kablowej, ale także energii i gazu). Nie ma wtedy dyskusji, kto płaci i dlaczego taka jest wysokość rachunków.

Na dzień dobry – gruntowny porządek!

Nikt nie lubi przebywać w brudnym mieszkaniu. Po każdym najemcy należy porządnie posprzątać. Kurz na szafkach, zacieki na kafelkach w łazience, brudne okna i szare firany są karygodne. Jeśli kanapa nosi ślady dziecięcych zabaw z farbami, zamów wizytę osoby czyszczącej dywany i obicia mebli. Nie da się przecenić gruntownych porządków, które są w stanie odkryć zalety mieszkania, a nawet działają jak mini-remont. Pod stertą brudu czasem kryje się wnętrze, w którym chciałoby się zamieszkać. Świadomy i przezorny właściciel nie może o tym nigdy zapomnieć.

Autor Alicja Olkowska
Grudzień 27, 2013        7 komentarzy

Mieszkanie na poddaszu – miejsce z duszą!

Jeszcze kilka lat temu mieszkania na ostatnim piętrze, a dokładnie na poddaszu, były traktowane po macoszemu. Nie wszyscy chcieli w nich mieszkać, zatem wcale nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Obecnie sytuacja się odwróciła. Tego typu lokale to nie tylko ciekawa alternatywna dla zwyczajnych mieszkań, ale też dobra inwestycja. Dlaczego?

Stereotypy poszły do lamusa.

Do niedawna mieszkania na strychu kojarzyły się głównie z wadami. Ich właściciele narzekali, że latem trudno w nich oddychać, a zimą ogrzać. Dodatkowo borykali się z uciążliwym grzybem i zaciekami na ścianach. Wszystkie te problemy zniknęły w nowym budownictwie. Odnowione kamienice również skorzystały na nowoczesnych rozwiązaniach. Przeciekające dachy zastąpiła izolacja oraz szczelne okna dachowe (wpuszczają do środka o 30% światła niż zwykłe okna), które zatrzymują wilgoć na zewnątrz, jednak nie powodują duchoty wewnątrz – cyrkulacja powietrza cały czas jest zachowana. Dodatkowo ogrzanie mieszkania na poddaszu w chłodne dni przestało spędzać sen z powiek jego lokatorom. Dziś wystarczy zwykły kaloryfer i racjonalne zarządzanie temperaturą w mieszkaniu.

Źródło: decoholic.org

Źródło: decoholic.org

Gdy wyeliminowano standardowe problemy tego typu mieszkań, okazało się, że stanowią atrakcyjną alternatywę dla klasycznych lokali. Skośne ściany nadają im wyjątkowy klimat oraz są polem do popisu dla bujnej wyobraźni. Stanowią czasem ograniczenie, np. nie wszędzie postawimy wysoki mebel, to równocześnie są miejscem, gdzie można stworzyć coś unikalnego, co wykorzystuje dużą powierzchnię ścienną oraz praktyczne pomysły.

Nieskończona ilość możliwości.

Wystarczy poszukać w internecie zdjęć z pomieszczeń na strychu, by przekonać się, jak niezwykły klimat w nich panuje. Przyjęło się, że idealne mieszkanie na poddaszu powinno mieć średnią wysokość nie niższą niż 220 cm, jednak przestrzeń pod skosami również można wykorzystać. Tam, gdzie nie można umieścić szafy, sprytni architekci stawiają łóżka albo nocne szafki lub kupują meble robione na wymiar. Eksponują również jego największe zalety – pochyłe ściany i okna, przez które widać niebo lub piękny widok oraz przytulną atmosferę.

Zazwyczaj mieszkania na poddaszu utrzymane są w jasnej kolorystyce. Takie barwy optycznie powiększają pomieszczenia, które z wiadomych względów tracą na metrażu. Istnieje jednak jedna niepisana zasada urządzania takich lokali: nie wolno przesadzić z ozdobami na skośnych ścianach, które mogą stać się zbyt przytłaczające i zagracone. Tego zmartwienia nie mają osoby, które wprowadziły się na poddasze, które równie dobrze mogłoby robić za loft. Przestronne przestrzenie oferują nowe możliwości, np. postawienie antresoli, która niejako może pełnić funkcję minipiętra. Jeśli chcemy zorganizować tam sypialnię, musimy ją dobrze wyizolować, ponieważ latem możemy cierpieć z powodu ciepła, które kumuluje się pod sufitem.

http://www.shelterness.com

http://www.shelterness.com

Łazienki na poddaszu także sprzyjają stworzeniu miejsca relaksu i odpoczynku. Zazwyczaj trudno wstawić tam kabinę prysznicową, zatem wanna wydaje się idealnym posunięciem. Wiele osób jest zdania, że kąpiel z widokiem na niebo, które można zobaczyć dzięki oknom dachowym, uspokaja lepiej niż spacer czy drzemka.

Fani takich mieszkań zgodnie przyznają, że o wiele lepiej im się mieszka na strychu, niż na niższych piętrach. Nie przeszkadzają sąsiedzi z góry, nikt nie zagląda im przez skośne okna oraz hałasy z ulicy docierają do nich z o wiele mniejszym natężeniem. Cieszy ich również mały ruch na piętrze.

Jak zaaranżować poddasze na mieszkanie?

Jakiś czas temu pisaliśmy o aranżacji takich pomieszczeń od strony prawnej (http://blog.pepperhouse.pl/2013/09/adaptacja-pomieszczen-strychowych-na-mieszkanie/), warto jednak dodać, że proces ten wcale nie musi być wyczerpujący, a większość członków wspólnoty zgadza się na zmianę „działalności” strychu. Nowi właściciele powinni jednak pamiętać, że spoczywa na nich duża odpowiedzialność. Muszą zabezpieczyć pomieszczenia przed wilgocią (zwłaszcza drewniane stropy i belki), zainstalować elektrykę, wykonać dodatkowe kanały wentylacyjne, położyć podłogi (nie mogą zbyt mocno obciążyć stropu) oraz izolację na dachu. Do tego całość musi korespondować z budynkiem, czyli łagodnie wpisać się w jego wygląd. Jeśli zbyt bardzo zaszalejemy w projekcie, może go odrzucić konserwator zabytków. Żeby wszystko poszło według planu, można zatrudnić architekta, który pomoże nam stworzyć mieszkanie idealne.

Jeśli nie chcemy adaptować strychu na mieszkanie w budynku starszego typu, ale marzy się nam taki lokal, zawsze możemy coś znaleźć w nowym budownictwie, które już dawno otworzyło się na nowe wymagania klientów. Obecnie bez większego problemu znajdziemy apartament na ostatnim piętrze, który pełni cechy poddasza, ale nie wymaga remontu i od razu spełnia wszystkie normy.

attic3

Zarobić na strychu.

W ostatnich latach deweloperzy oraz prywatni inwestorzy coraz częściej szukają lokali w starych kamienicach, zazwyczaj w centrum miasta, które można wyremontować i sprzedać z zyskiem. Nie dość, że są położone w świetnej lokalizacji, to są łakomym kąskiem dla osoby szukającej własnego M.

Specjaliści jednak przestrzegają przed zbyt lekkomyślnym kupowaniem takich lokali. Mieszkanie na strychu może się nie sprawdzić w blokach z wielkiej płyty oraz wielkich osiedlach. Takie budynki często nie są atrakcyjne same w sobie, a pomieszczenia na poddaszu to pozostałość po dawnej pralni. Trudno znaleźć tam tak poszukiwany klimat i skośne ściany. Tego typu rozwiązania najlepiej sprawdzają się w kamieniach lub w nowym budownictwie. A te wciąż oferują wiele niezagospodarowanych strychów – wciąż znajdziemy śród nich prawdziwe perełki.

Autor Alicja Olkowska
Grudzień 19, 2013        3 komentarze

Nowe ulice odkorkują Gdańsk?

Można śmiało powiedzieć, że od kilku lat Gdańsk przypomina wielki plac budowy. Powstają nowe osiedla, biurowce oraz galerie handlowe. Niestety, nie zawsze idą w parze z rozwojem komunikacyjnym. Gdańszczanie wciąż narzekają na korki, nie tylko te tworzące się w godzinach szczytu. Urzędnicy mają jednak plan: już wkrótce oddadzą nam do użytku nowe ulice, które odmienią miasto i ułatwią przemieszczanie się. Gdzie możemy spodziewać się drogowej rewolucji?

Nowa Wałowa – czekamy na nią już ponad 70 lat!

Ulica, o której marzyli gdańszczanie jeszcze w poprzednim ustroju niebawem stanie się faktem. Choć długo to trwało, a prace budowlane ruszyły dopiero pod koniec 2012 roku, to wiosną 2014 roku pojedziemy nową arterią, która połączy Bramę Oliwską z terenami postoczniowymi (tzw. Młode Miasto), które przy okazji ma pomóc zrewitalizować.

ul. Nowa Wałowa (źródło: materiały prasowe BPBK s.a.)

ul. Nowa Wałowa (źródło: materiały prasowe BPBK s.a.)

Inwestycja podzielona jest na dwa etapy: pierwszy (nadal trwa), zwany też „małą pętlą”, połączy Nową Wałową (od ul. Rybaki Górne) z ul. Nowomiejską 1,2 kilometrowym odcinkiem trasy. Drugi, o wiele bardziej skomplikowany, „wystartuje” przy ul. Nowomiejskiej, a finał swój mieć przy Bramie Oliwskiej. Dodatkowo przewidziano budowę 200-metrowej estakady nad ul. Jana z Kolna i 60-metrowego wiaduktu nad torami kolejowymi. Dwujezdniowa trasa osiągnie w sumie 4 kilometry i stanie się swoistą mini-obwodnicą, która odciąży komunikacyjnie Śródmieście (zwłaszcza Podwale Przedmiejskie, Wały Jagiellońskie i Podwale Grodzkie) oraz „przybliży” położone w północnej części Starówki tereny inwestycyjne. Niestety, wciąż nie wiadomo, kiedy ruszy drugi etap budowy Nowej Wałowej. Tym bardziej, że pierwszy wciąż się nie skończył.

Choć dzień oddania do użytku całej ulicy wciąż jest w dalekiej przyszłości, to nie da się go uniknąć. Postoczniowe tereny nadal są niezagospodarowane, a tkwi w nich niebywały potencjał, zwłaszcza dla rynku nieruchomości. Już teraz wiadomo, że na miejscu dawnej Stoczni Gdańskiej powstanie nowoczesna dzielnica, na którą składać się będą piękne apartamenty i mieszkania, biurowce oraz centrum handlowe. Nad całością ma górować Europejskie Centrum Solidarności.

Planiści w swoich marzeniach idą jeszcze dalej i wszystko wskazuje na to, że ich wizje prędzej czy później się spełnią. Nowa Wałowa nie zatrzyma się na Rybakach Górnych, lecz „popędzi” jeszcze dalej, i to tunelem pod Motławą, w kierunku ul. Elbląskiej.

Wrzeszcz nie przestaje się rozwijać.

Z dworcowego tunelu prosto na zakupy? To możliwe i to już wkrótce! W drugim kwartale 2015 roku otwarta ma zostać Galeria Metropolia, nowe centrum handlowe, usytuowane w sercu Wrzeszcza, tuż obok Galerii Bałtyckiej, na terenie dawnego stawu. Nowe centrum handlowe ma być bezpośrednio połączone z dworcem specjalnymi kładkami, jednak okoliczni mieszkańcy cieszą się najbardziej z nowych ulic, które zostaną wybudowane lub wyremontowane na koszt dewelopera, firmy BP Górski. Inwestor przebuduje połączenie ulic Wajdeloty i Kilińskiego oraz wyremontuje tę drugą, dzięki czemu stanie się szersza oraz uzyska bezkolizyjny wjazd w ul. Białą, Nową Lelewela i Nad Stawem. Dodatkowo ul. Nad Stawem zostanie połączona z ul. Kościuszki, a Nowa Lelewela z ul. Kilińskiego i Placem Wybickiego.

Na tym jednak nie koniec marzeń o zmianach we Wrzeszczu, choć niestety tych bardzo odległych. Wciąż zawieszona jest w czasie realizacja mitycznej Drogi Czerwonej, która powstać tu miała już ponad 60 lat temu! Powojenni projektanci nie sądzili, że za kilkadziesiąt lat niemal każda polska rodzina będzie posiadała samochód i dlatego chcieli poprowadzić najważniejszą drogę w mieście wzdłuż torów kolejowych SKM, a nie po obrzeżach aglomeracji. W tamtych czasach wizja wybudowania obwodnicy była ideą zaczerpniętą z filmów amerykańskich, a więc całkowicie nierealną. Wciąż jest szansa, że Droga Czerwona wreszcie przetnie Trójmiasto i „zahaczy” m.in. o Galerię Metropolia.

Morena zmienia się na lepsze.

Już wkrótce Piecki-Migowo stanie się jedną z najlepiej skomunikowanych dzielnic w Gdańsku. Nie dość, że przetnie ją długo wyczekiwana Pomorska Kolej Metropolitalna oraz linia tramwajowa poprowadzona z Siedlec, ale też powstanie ważna ulica: Nowa Myśliwska, która połączy Morenę z Jasieniem. Zaplanowano budowę dwóch jezdni między skrzyżowaniem na ul. Bulońskiej i Myśliwskiej a ul. Jabłoniową oraz aż osiem skrzyżowań. Na niemal dwukilometrowej trasie przewidziano również miejsce dla linii tramwajowej, która zwieńczona będzie pętlą przy ul. Warszawskiej i Jabłoniowej. W chwili obecnej trwają przygotowania do nowej inwestycji. Projektant, czyli firma Europrojekt ma do 28 czerwca 2014 roku przedstawić pełną dokumentację projektową. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, prace budowlane ruszą w 2015 roku, a w 2018 gdańszczanie przetestują nową trasę.

Ul. Nowa Bulońska i okolice (źródło: mat. prasowe)

Ul. Nowa Bulońska i okolice (źródło: mat. prasowe)

Co z innymi zakorkowanymi dzielnicami?

Choć Gdańsk wciąż się zmienia na lepsze, nadal istnieje problem zatorowanych ulic w godzinach szczytu. Wiedzą coś o tym mieszkańcy Osowej oraz południowej części miasta. Ci drudzy mogą mieć nadzieję, że na przestrzeni lat 2014-2020 roku przejazd przez część Gdańsk-Południe nie będzie się kojarzyć z korkami, bowiem Dyrekcja Rozbudowy Miasta Gdańska dostała ponad 6 mln złotych na projekty trzech nowych ulic: Nowej Warszawskiej (w stronę Ujeściska), Nowej Jabłoniowej (w stronę Rębowa) i Nowej Świętokrzyskiej (połączy Łostowice z Al. Havla). Urzędnicy i radni nadal debatują nad nowymi ulicami, ale jedno jest pewne – Gdańsk musi się rozwijać, bo wymusza to na nim m.in. rynek nieruchomości, który zagarnia coraz większe połacie miasta. Jeśli komunikacja będzie zawodna, mało kto będzie chciał kupować mieszkania w oddalonych dzielnicach. A jak wiadomo, lokalizacja, cena i komunikacja to najważniejsze kryteria podczas kupna własnego M. I właśnie dlatego osiedla takie jak Morena czy Śródmieście, już wkrótce staną się idealnym miejscem do zamieszkania.

Autor Alicja Olkowska
Grudzień 12, 2013        5 komentarzy

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o nieruchomościach, ale baliście się zapytać

Jakie mieszkania najlepiej się sprzedają? Na co zwracają uwagę klienci  podczas oględzin lokalu i dlaczego warto skorzystać z pomocy agenta? Aneta Pogorzelska, kierownik Pepper House, zdradza sekrety z rynku nieruchomości. Niektóre odpowiedzi mogą was zaskoczyć!

Jakie mieszkania schodzą „na pniu”?

Aneta Pogorzelska: Najlepiej sprzedają się małe i tanie mieszkania, czyli komfort przestrzeni spadł na dalszy plan. Przede wszystkim klienci szukają dwupokojowych mieszkań, nawet jak mają 35 mkw, a nie 50, to są atrakcyjne. Oczywiście to nie jest reguła, wszystko zależy od grupy klientów, ale póki co zauważamy trend, że im taniej, tym szybciej się nieruchomość sprzedaje. Ostatnio sprzedaliśmy w 3 dni mieszkanie o powierzchni 16,5 mkw za 99 tys. zł. Teraz mamy ofertę, która też szybko się sprzeda: na ul. Piastowskiej – 2 pokoje, 32 mkw, za jedyne 189 tys. zł, i co ważne, nie w falowcu, ale w 4-piętrowym bloku.

ID-10063017

Czy to znaczy, że schodzą małe mieszkania, ale raczej bez znaczenia już jest, czy są z tzw. wielkiej płyty czy w nowym budownictwie?

W obydwóch przypadkach takie mieszkania się sprzedają, ale jak wiadomo, wielka płyta jest tańsza od nowego budownictwa, a cena jest głównym wyznacznikiem. Równie ważna jest lokalizacja, dlatego np. niewielkie mieszkania w wielkiej płycie na gdańskim Przymorzu często schodzą w kilka dni. Ponieważ cena i lokalizacja to są dwa kryteria, które są nierozerwanie ze sobą związane.

Które dzielnice w Gdańsku są najpopularniejsze pod względem zainteresowania klientów?

To są dzielnice położone wzdłuż linii SKM, czyli Żabianka, Oliwa, wspomniane Przymorze, Wrzeszcz, a ostatnio także Morena, gdzie w najbliższym czasie bardzo poprawi się komunikacja. Jest to związane z budową Pomorskiej Kolei Metropolitalnej oraz linii tramwajowej. Klienci interesują się również Ujeściskiem i Orunią Górną, które są coraz lepiej skomunikowane.

 Jak przebiega etap oględzin mieszkania, poczynając od prezentacji.

Prezentacja mieszkania powinna zacząć się w największym i najbardziej reprezentacyjnym pokoju, czyli najczęściej w salonie. Klient kupuje oczami, więc najważniejsze jest pierwsze 5 sekund. Potem zwiedzamy pozostałe pomieszczenia, aż wracamy do salonu. Wtedy jest czas na zadawanie dodatkowych pytań. Istotne dla klientów są rachunki – ile miesięcznie wynoszą opłaty, czynsz, itp.

W trakcie prezentacji ważną rolę odgrywa pośrednik, ponieważ jeśli dobrze rozpozna klienta i jego potrzeby, znajdzie dla niego wymarzone mieszkanie w krótkim czasie. Powinien zaprezentować mu kilka najlepszych ofert na rynku, czyli trafiają do niego oferty spełniające jego kryteria.

Jak wygląda rozmowa z klientem zainteresowanym kupnem nieruchomości? Krok po kroku, czyli od dzień dobry, do przedstawienia oferty mieszkania.

Agenci rozpoznają potrzeby klientów na spotkaniu lub przez telefon, jednak lepsza jest ta pierwsza opcja. Wtedy nikt nigdzie się nie spieszy, słyszymy się dobrze i na spokojnie rozmawiamy. Czasami wychodzą z tych rozmów ciekawe rzeczy np. klient, który szuka mieszkania na Przymorzu, nie zdaje sobie sprawy, że podobne może dostać na Zaspie. Wystarczy odpowiednio zadać klientowi pytania, aby dowiedzieć się, na czym tak naprawdę mu zależy. Rozmowa jest kwintesencją.

Jednak nie zawsze klienci mają czas, dlatego wtedy zostaje rozmowa telefoniczna. Przebieg tej rozmowy zależy od agenta, każdy ma swój schemat, ale najważniejsze, aby to były pytania otwarte, a klienci mogli się „wygadać”.

Aneta Pogorzelska, kierownik Pepper House

Ile średnio trwa etap poszukiwania mieszkania?

To wszystko zależy od klienta. Jedni chcą kupić mieszkanie już teraz, bo mają taką potrzebę. Inni są „oglądaczami”, którzy nie potrzebują w tym momencie, ale wiedzą, że już wkrótce będą musieli się tym zająć na poważnie, bo np. planują powiększenie rodziny. Dobry pośrednik będzie w stanie szybko zweryfikować, na jaki typ klienta trafił.

Czy jest coś, co przeszkadza klientom podczas poszukiwania mieszkania, gdy korzystamy z usług agencji?

Tak, wielu klientom przeszkadza infolinia, która jest częścią sieciowych agencji i może mieć biuro w innym mieście, na której połączenie odbiera jakaś pani, która tak naprawdę nie zna się na nieruchomościach i przekazuje informację dalej. Pośrednik oczywiście kontaktuje się z takim klientem, ale zazwyczaj nie od razu, czasem po kilku dniach. W Pepper House tego nie ma. Klient może zgłosić się do opiekuna oferty, gdzie otrzyma odpowiedzi na pytania lub od razu będzie mógł umówić się na prezentację. Skupiamy się na kliencie kompleksowo, ponieważ nie mamy w swojej ofercie kilkunastu tysięcy ofert, a mniejszą ilość, dzięki czemu każdego klienta traktujemy indywidualnie – mamy dla niego czas. To klient jest dla nas najważniejszy, dlatego nie zamykamy się na rynek konkurencji. Nie przedstawiamy mu tylko ofert z naszej bazy. Jeżeli klient oczekuje czegoś, co jest w innej firmie, to my chcemy mu to umożliwić. Mamy w bazie również oferty z rynku pierwotnego. To nie prawda, że deweloperzy sami sprzedają swoje nieruchomości. Zajmują się tym także agencje. Dzięki temu klient nie tylko dostaje propozycje z rynku wtórnego, ale też pierwotnego i to dosłownie, prosto od dewelopera.

Po co tak naprawdę potrzebny jest pośrednik? Sceptycy mówią, że prawie wszystko można samemu zorganizować, ale wbrew pozorom nie jest to takie łatwe. Dlaczego?

Dzięki pośrednikowi oszczędzamy bardzo dużą ilość czasu, pośrednik robi wszystko za klienta i co ważne, zna się na tym, zajmuje się tym codziennie. Wiadomo, że możemy sami samochód naprawić i obciąć sobie włosy, ale ilu z nas się na to decyduje? Jeśli jest coś nie tak z autem, to idziemy do mechanika. Gdy trzeba zająć się włosami, żeby nie zrobić sobie szkody, idziemy do fryzjera. Liczy się efekt. I dlatego warto zdać się na doświadczonego pośrednika. Dodatkowo transakcje są ubezpieczone i klient ma pewność, że nic go nie zaskoczy. A zdarzają się sytuacje, gdy w trakcie sprzedaży pojawi się roszczenie w księdze wieczystej lub mieszkanie trafi na licytację komorniczą. W internecie można wyczytać porady, jak sprzedać mieszkanie bez agenta, ale są też historie zrozpaczonych ludzi, którzy próbowali poradzić sobie bez niego. My jesteśmy od tego, żeby nie dopuścić do takich sytuacji.

Zdarzają się klienci, którzy zapłakani przychodzą do was i proszą o pomoc, bo samodzielnie chcieli przeprowadzić transakcję i coś nie poszło po ich myśli?

Tak, zdarzają się. I wtedy pomagamy im, oferując im nie tylko naszą wiedzę, ale także opiekę adwokata, ponieważ współpracujemy z Kancelarią Prawniczą Koprowski Gąsior i Gierzyńska, gdzie każdy z naszych klientów może zasięgnąć porady. Klient firmy Pepper House nic za takie konsultacje nie płaci.

Czy są oferty, które nie są pokazane w internecie, a jednak są wystawione do sprzedaży?

Tak, są i takie oferty. Klienci czasem nie chcą, aby ich oferty były pokazywane w internecie i to jest tzw. cicha sprzedaż. Osoby, które się do nas nie zgłoszą, nie będą miały do nich dostępu. Bywa, że mamy także „hot” oferty, prawdziwe perełki i zanim je umieścimy w internecie, najpierw kontaktujemy się z naszymi klientami i im je oferujemy. Bywa i tak, że oferta nigdzie się nie ukaże, a jeszcze tego samego dnia mamy podpisaną umowę przedwstępną.

 Czy Pepper House posiada własne nieruchomości, które przygotowuje/remontuje pod konkretnego klienta?

Tak, Pepper House kupuje nieruchomości na własny rachunek, zwłaszcza nieruchomości do remontu. Dysponujemy ekipą remontową i ostatnio mieliśmy taki przypadek, w mieszkaniu przy ul. Skarpowej, które choć było do remontu, zostało sprzedane po pierwszej prezentacji. Dzięki temu klientka miała wpływ na jego wygląd – sama wybierała panele, płytki, itd., a zatem możemy wyremontować takie mieszkanie na prośbę klienta.

Czy stosujecie home staging, czyli przygotowujecie wizualnie mieszkanie do sprzedaży? Jak duży wpływ ma on na sprzedaż nieruchomości?

Tak, współpracujemy z biurem projektowym, które się tym zajmuje. Niestety, ta praktyka wciąż jest mało popularna w Polsce, a statystyki nie kłamią: dzięki home stagingowi można o 40% szybciej sprzedać mieszkanie i o 10% zwiększyć jego wartość. Koszt usługi wynosi do 2% wartości mieszkania, więc jak najbardziej się to opłaca. Jesteśmy jedną z nielicznych agencji w Trójmieście, które to oferują. A warto dodać, że 90% klientów nie jest w stanie sobie wyobrazić, jak mieszkanie mogłoby wyglądać po małych poprawkach.

Dlaczego warto sprzedać z wami nieruchomość?

Prowadzimy taką transakcję od początku do samego końca wraz z opieką prawną, o której wspominałam. Możemy przygotować nieruchomość do sprzedaży – na zasadzie home stagingu czy nawet remontu. Oferujemy również usługi profesjonalnego fotografa, który od 30 lat zajmuje się fotografią wnętrz. Tylko my gwarantujemy podbijanie ofert na portalach internetowych, czyli gdy spadnie na dalszą stronę, my znowu ją pozycjonujemy. Inne agencje robią to raz, albo na chybił-trafił, a my zajmujemy się nią indywidualnie. Oferujemy też ciekawe rozwiązania marketingowe, właściwie nic nas nie ogranicza na tym polu. Czasem wystarczy mały baner, a czasem stawiamy na bardziej widoczny billboard, wszystko zależy od rodzaju oferty. Dzięki np. plakatom rozwieszonym w centrum handlowym Manhattan, wszystkie oferty zamieszczone na nich zostały szybko sprzedane.

Nie można również zapomnieć o klientach inwestycyjnych, dla których szukamy mieszkań i obliczamy ich rentowność. Konsultujemy to także z firmami, które zajmują się wynajmem krótkoterminowym. Podpowiadają nam, która lokalizacja jest najlepsza do inwestowania w danym momencie, gdzie rentowność może być największa i wtedy omawiamy to z klientem. Wachlarz naszych możliwości jest naprawdę bogaty.

Autor Alicja Olkowska
Grudzień 2, 2013        7 komentarzy

Polecane serwisy