Archiwum - Październik, 2013

Tramwaj uzdrowi Morenę?

Piecki-Migowo, bo tak naprawdę nazywa się jedna z najważniejszych i największych dzielnic Gdańska, w najbliższych latach przejdzie prawdziwą rewolucję. Nie dość, że przetnie ją Pomorska Kolej Metropolitalna, to nowoczesna linia tramwajowa połączy pętlę Siedlce z Moreną. Co to oznacza dla mieszkańców tego osiedla? Już teraz możemy nazwać ich szczęściarzami.

Przełomowy czas.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, nowa linia tramwajowa zostanie uruchomiona jesienią 2015 roku. 1,5 kilometra ulic i 5 przystanków będzie kosztować miasto około 116 mln złotych. To dużo, ale i tak mniej niż pierwotnie zakładano. Początkowo szacowano, że inwestor będzie musiał wyłożyć aż 149 mln zł, jednak udało się wynegocjować niższą stawkę.

Pętla Siedlce (źródło: mat. prasowe)

Pętla Siedlce (źródło: mat. prasowe)

Skąd dokąd?

Za początek trasy uznaje się pętlę na Siedlcach, która zostanie wyremontowana. Następnie, według planu pierwszego etapu budowy, tramwaj wjedzie na ulicę Piekarniczą, potem na Belgradzką, Warneńską, Kolumba, aż do przystanku Brętowo, wchodzącego w skład Pomorskiej Kolei Metropolitalnej. Drugi etap inwestycji „pociągnie” linię aż do Migowa w stronę ulicy Myśliwskiej, przez Warneńską i Budapesztańską. Niestety, druga część projektu jest wciąż tylko w planach i nie wiadomo, kiedy zostanie zrealizowana. Natomiast pierwsza jest jak najbardziej realna.

Piecki-Migowo jak plac budowy.

Mieszkańcy Moreny muszą się przygotować na rewolucję, którą poprzedzą remonty. Już teraz wiadomo, że skrzyżowanie Rakoczego z Bulońską zmieni się nie do poznania. W chwili obecnej panuje tam wręcz drogowa samowolka. Skrzyżowanie, wyjątkowo niebezpieczne i kolizyjne, zostanie zastąpione splotem ulic i wyspą w centrum. Kierowcy nie będą mieli powodów do narzekania, gdyż pojadą dalej dwoma pasami, nowo wyremontowanych jezdni. Na nowej linii skorzysta również ulica Rakoczego, miejsce, które przeklina wielu kierowców. W 2015 roku tamtejsze dziury i wertepy na dobre przejdą do historii. Przystanek Brętowo PKM będzie przypominać zatokę autobusową w Gdańsku-Głównym. Projektanci nie przewidzieli tutaj zajezdni. Motorniczy na koniec trasy będzie zmieniał kabinę, czyli przechodził z początku maszyny na jej koniec.

Ślepa ulica Szara na Siedlcach także zostanie gruntownie wyremontowana. Obecna tam pętla tramwajowa stanie się węzłem przesiadkowym tramwaj/autobus. Podobne rozwiązanie zostanie wprowadzone na przystanku na ulicy Warneńskiej. Tutaj również autobusy i tramwaje będą jeździć po wspólnej platformie, dzięki czemu pasażerowie będą mogli bez problemu zmieniać środki lokomocji jeszcze na tym samym torze.

Warto dodać, że przez całą nową trasę będzie się ciągnąć 3-kilometrowa ścieżka rowerowa od ulicy Kartuskiej aż do Potokowej.

Miasto nie oszczędza na tramwajach.

A czym pojedziemy po nowych torach? Pięcioma dwukierunkowymi, niskopodłogowymi tramwajami marki Pessa Jazz Duo, które Gdańsk kupi za… 54 mln złotych. Po linii Siedlce-Morena pojadą także Dortmundy, które już od jakiegoś czasu kursują po gdańskich ulicach. W obydwóch przypadkach motorniczy może przejść z kabiny do kabiny, bez konieczności zawracania.

Po torach bez problemu będą się mogły poruszać tramwaje starszego typu, jednak one dojadą tylko do skrzyżowania ulic Rakoczego i Bulońskiej. Tam będą musiały zawrócić, gdyż na dalszym etapie to już nie będzie możliwe. Wszystkie maszyny będą wyposażone w monitoring oraz klimatyzację.

Przystanek Warneńska (źródło: GIK)

Przystanek Warneńska (źródło: GIK)

Nie wszystko się udało…

Choć kilka kluczowych i przelotowych ulic na Morenie zyska na budowie linii kolejowej, nie wszystkie czeka ten sam los. Mieszkańcy ulicy Piecewskiej i Bulońskiej od lat domagają się nowej jezdni, która przypomina tor przeszkód, na którym łatwiej zgubić zawieszenie niż dojechać do celu. Niestety, miasto w chwili obecnej nie dysponuje funduszami na tak kosztowne przedsięwzięcie, lecz nie jest powiedziane, że tymi miejscami władze nie zajmie się w następnej kolejności.

Co na to Morena?

Mieszkańcy tego potężnego osiedla pewnie odetchną z ulgą. Choć będą musieli przez kilkanaście miesięcy znosić uciążliwe remonty, to pod koniec 2015 roku przekonają się, jak bardzo polepszyło się ich życie dzięki nowej linii tramwajowej oraz PKM. Dojazd do pracy lub szkoły przestanie być problemem. Dzielnica Piecki-Migowo już teraz jest całkiem dobrze skomunikowana i właściwie bez przesiadki można dojechać w najdalsze zakątki Gdańska, to w godzinach szczyty nadal stoi w korkach. Na szczęście już wkrótce taka rzeczywistość przejdzie do historii, a Morena zyska na znaczeniu i stanie się jednym z najlepiej zorganizowanych komunikacyjnie osiedli.

Czy nowa linia tramwajowa oraz PKM wpłyną na ceny mieszkań na osiedlu?

Można się tego spodziewać. Nie od dziś wiadomo, że lokalizacja i rozwiązania komunikacyjne mają ogromny wpływ na wartość nieruchomości. W 2015 roku cena metra kwadratowego mieszkania na Morenie wzrośnie. Dlatego jeśli ktoś rozważa kupno lokalu w tej dzielnicy, powinien się pośpieszyć, bo już wkrótce niskie ceny w tym rejonie staną się historią.

Autor Alicja Olkowska
Październik 31, 2013        4 komentarze

Pomorska Kolej Metropolitalna odczaruje zakorkowane Trójmiasto?

Wielkimi krokami zbliża się start Kolei Metropolitalnej. I choć pierwszy etap największej od lat inwestycji w Trójmieście ruszy dopiero latem 2015 roku, już teraz widać jego wpływ na życie mieszkańców Gdańska, Gdyni i okolic. Co dobrego przyniesie nam połączenie tych miejscowości? Czy czekają nas same dobre rozwiązania?

Imponujące liczby i pieniądze.

Trójmiasto od dawna przygotowywało się do tej historycznej inwestycji. Jej punktem centralnym będzie Port Lotniczy w Rębiechowie, do którego za pomocą Pomorskiej Kolei Metropolitalnej dostaniemy się z Gdańska oraz Gdyni w ciągu zaledwie… 25 minut! Całość będzie kosztować około 949 mln złotych, z czego Unia Europejska sfinansuje aż 500 mln złotych (85 procent całości). Inwestorem jest spółka samorządu województwa PKM, a wykonawcą polsko-hiszpańskie konsorcjum firm Budimex oraz Ferrovial.

Źródło: www.pkm-sa.pl

Źródło: www.pkm-sa.pl

Kolej Metropolitalna połączy Gdańsk i Wrzeszcz z Osową dwutorową i w pełni zelektryfikowaną 18-kilometrową linią kolejową. Trasa będzie zaczynała się w Gdańsku-Głównym, wiodła przez Zaspę, następnie przetnie dzielnice Strzyża, Brętowo, Jasień, Matarnia i dotrze do lotniska. Ale to nie koniec. Za Rębiechowem zostanie wybudowany kolejny przystanek – Banino, a dalej kolej pojedzie w kierunku Osowej i Gdyni, aż do Portu Lotniczego, który dopiero zostanie wybudowany w Gdyni-Kosakowie.

Dodatkowo KM połączy się za Portem Lotniczym z istniejącą linią kolejową, która ciągnie się aż do Kościerzyny. Linia będzie liczyć łącznie 55 km i składać się z 18 przystanków. Istniejące:

Gdańsk Główny, Gdańsk Wrzeszcz, Gdańsk Osowa, Gdynia Wielki Kack, Gdynia Wzgórze Świętego Maksymiliana oraz Gdynia Główna oraz planowane: Gdańsk Strzyża, Gdańsk Niedźwiednik, Gdańsk Brętowo (pierwotnie Rakoczego), Gdańsk Jasień (pierwotnie Wróbla Staw), Gdańsk Kiełpinek, Gdańsk Matarnia, Gdańsk Port Lotniczy, Banino, Gdańsk Osowa, Gdynia Fikakowo, Gdynia Karwiny, a także Gdynia Stadion.

Będzie szybko…

Szybka Kolej Miejska, która od lat budzi więcej negatywnych niż pozytywnych emocji, porusza się w tempie niespełna 40 km/h. Jej młodsza „siostra” będzie o wiele szybsza, bo pociąg rozpędzi się do co najmniej 55 km/h. Dodatkowo zdeklasuje ją pod względem technicznym: wszystkie pociągi Kolei Metropolitalnej będą zasilane energią elektryczną, dzięki temu nie będą tracić na szybkości nawet na mniej sprzyjających prędkości odcinkach. Dodatkowo na komfort podróżnych będą mieć wpływ również dwa tory kolejowe, co sprawi, że składy jadące z przeciwnych kierunków nie będą musiały się wymijać i czekać, aż jeden z nich zwolni miejsce na trasie.

Nowoczesnym, a zarazem bardzo odważnym rozwiązaniem, jest bezkolizyjne włączenie torów KM do torów dalekobieżnych na wysokości stacji Zaspa. Będzie to możliwe dzięki budowie trzech estakad. Łącznie na całej trasie stanie 16 wiaduktów kolejowych, osiem wiaduktów drogowych i pięć przejść nad torami.

i pięknie!

W pierwszym etapie budowy KM połączy Wrzeszcz z Osową. Najlepszy projekt przystanków został wyłoniony w konkursie zorganizowanym przez Urząd Marszałka Województwa Pomorskiego, a wygrało go gdańskie Biuro Projektów Budownictwa Komunalnego. Jury przede wszystkim doceniło typowe już dla Gdańska elementy architektoniczne. Zwycięski projekt wyglądem nawiązuje do Europejskiego Centrum Solidarności oraz Muzeum II Wojny Światowej. Dodatkowo wiaty przystankowe na tej trasie będą ozdobione unikalnymi grafikami oraz iluminacjami.

daylight_1

Źródło: www.pkm-sa.pl

Idzie nowe, burzymy stare.

Niestety, tego typu inwestycje niosą ze sobą pewne zniszczenia. Żeby położyć nowe tory oraz stworzyć ogromne przystanki, projektanci PKM musieli podjąć trudną decyzję i zburzyć kilka ważnych dla Trójmiasta obiektów, m.in. zabytkowe wiadukty Kolei Kokoszkowskiej. Jeszcze inne mosty pamiętały czasy sprzed I Wojny Światowej. Wyburzono także w pierwszym etapie 22 budynki mieszkalne oraz 40 gospodarczych.

Nie wszyscy gdańszczanie zaakceptowali takie „siłowe” rozwiązania, lecz żeby powstało coś nowego, musi „umrzeć” stare. Kontrowersje budziła również wycinka 20 tysięcy drzew na przyszłej trasie KM.

Innego rodzaju zmian powinny spodziewać się osoby korzystające z transportu autobusowego. Wszystko wskazuje na to, że wraz z nadejściem PKM, zostanie zlikwidowana linia 210, która bieg zaczyna w Gdańsku-Głównym, a kończy na lotnisku. Do tego znikną linie: 131 i 184, gdyż zostaną do tego czasu zastąpione nowo wybudowaną linią tramwajową z Siedlec na Morenę. Zostanie również zmieniona trasa autobusów z numerem 130 i 127, które kończą bieg na pętli przy ul. Jasieńskiej. Po starcie PKM zostaną przekierowane do przystanku PKM Jasień. Dodatkowo linia 142 już nie będzie jeździć przez Siedlce, a zostanie puszczona przez Suchanino, a linia 183 zostanie skrócona i będzie się kończyć na stacji PKM Brętowo. Oczywiście to tylko część wielkich transformacji komunikacyjnych, na które muszą się przygotować mieszańcy Trójmiasta. Będzie tego znacznie więcej.

Osowa potrzebuje pomocy.

Osiedlem, które chyba najbardziej potrzebuje wsparcia PKM jest zakorkowana Osowa, z której od lat ciężko się wydostać w godzinach szczytu. Początkowo władze miasta nie planowały remontu dworca Gdańsk-Osowa i zapowiadały, że 18-kilometrowa trasa do Wrzeszcza wcale nie ułatwi mieszkańcom dojazdu do pracy i nie przyczyni się do renowacji coraz bardziej niszczejącej stacji Gdańsk-Osowa. Budynek należy do spółek Skarbu Państwa, a torowisko, które jest częścią linii relacji Gdynia-Kościerzyna, to własność spółki PKP PLK. Dodatkowo dworcem zarządza jeszcze inna spółka: PKP Nieruchomości. Obecnie trwa remont torowiska w Osowej i być może jeszcze w tym roku polepszy się jakość usług oferowanych przez PKP, czyli pociągi będą jeździły szybciej i częściej. Dodatkowo marszałek województwa 23 października potwierdził, że uda się sfinansować przebudowę stacji Gdańsk-Osowa. Powstaną dwa perony, tunel oraz parking na 67 aut. Koszt tej inwestycji to ok. 6 mln zł.

Warto dodać, że w 2015 roku Osowa przejdzie kolejną metamorfozę, kiedy to władze Gdańska zaczną zmieniać infrastrukturę dzielnicy. Planują budowę wielkiego węzła komunikacyjnego, w którego skład wejdzie ogromny parking i zajezdnia autobusowa.

Zdjęcie lotnicze Gdańska z zaznaczoną linią przebiegu PKM od Wrzeszcza do Niedźwiednika. Źródło: www.pkm-sa.pl

Zdjęcie lotnicze Gdańska z zaznaczoną linią przebiegu PKM od Wrzeszcza do Niedźwiednika.
Źródło: www.pkm-sa.pl

Morena jeszcze lepiej skomunikowana.

Na PKM skorzystają również mieszkańcy Moreny, jednego z najbardziej przelotowych osiedli w Gdańsku. Jesienią 2014 roku ruszy nowa trasa tramwajowa, która połączy Piecki-Migowo z Siedlcami. Trasa przebiegać będzie przez przystanek PKM Brętowo, dzięki czemu pasażerowie będą mogli bez problemu przesiąść się z tramwaju do kolejki i na odwrót na wspólnym jednym peronie, tzw. „door-2-door”. To drugi tego typu węzeł integracyjny w Polsce. Ale na tym nie koniec. Zmodernizowane zostaną również ulice i skrzyżowania, a wzdłuż linii tramwajowej wykonane ścieżki rowerowe oraz nowe oświetlenie.

Za ile taka przyjemność?

Jest wielce prawdopodobne, że do przejazdu będą uprawniać bilety metropolitalne, które „otworzą” drzwi nie tylko do PKM, ale też SKM-ki oraz autobusów i tramwajów, które już od dawna wyjeżdżają poza granice jednego z trójmiejskich miast. Jednak ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona dopiero w 2014 roku. Włodarze zapewniają, że postarają się, by ujednolicić system biletowy i sprawić, by każdy mógł na jednym bilecie przemieszczać się wszystkimi środkami transportu miejskiego na terenie całego Trójmiasta. Dodatkowo jego cena ma być na tyle zachęcająca, nawet w wydaniu „normalnym”, żeby warto było zostawić samochód w garażu i pojechać do pracy koleją.

Wciąż trwają negocjacje między trójmiejskimi przewoźnikami. Już teraz wiadomo, że mało prawdopodobne jest wprowadzenie nowego biletu, który będzie tylko obowiązywał na trasie PKM. Na szczęście na gdańszczan czeka jeszcze jedna wielka atrakcja komunikacyjna zaplanowana na 2015 rok. To wtedy zostanie otwarty długo oczekiwany tunel pod Martwą Wisłą. Z jednej strony pojawią się nowe możliwości i udogodnienia, z drugiej zanim wszystko się ustabilizuje, kierowcy i pasażerowie będą musieli zmierzyć się z niejedną rewolucją i awarią ruchu drogowego. Na szczęście wszystko to przybliża nas do odkorkowania ulicy i komfortowego poruszania się po Trójmieście. Warto na to czekać i przetrwać wszelkie niedogodności.

Autor Alicja Olkowska
Październik 24, 2013        2 komentarze

Czy członek spółdzielni ma wpływ na kształt inwestycji budowlanej realizowanej w jego sąsiedztwie?

Ze względu na wciąż wzrastający rozwój inwestycji budowlanych, również w spółdzielczym budownictwie mieszkaniowym, często pojawia się problem usytuowania nowych budowli w stosunku do budynków pozostających w sąsiedztwie i związanych z tym obaw o zbytnie zacienienie sąsiednich mieszkań czy ograniczenie dostępu do zieleni.

Kwestie z tym związane rozstrzygane są w postępowaniach administracyjnych dotyczących czy to wydania decyzji o warunkach zabudowy, czy pozwolenia na budowę. Sprawa komplikuje się, gdy osobą niezadowoloną z planów budowy budynku w swoim sąsiedztwie, jest członek spółdzielni posiadający własnościowe lub lokatorskie spółdzielcze prawo do mieszkania. Niezależnie od tego, czy podmiotem chcącym wznieść nowy budynek jest sama spółdzielnia, czy też inna osoba, kwestia uczestnictwa w charakterze strony członka spółdzielni w wymienionych wyżej postępowaniach wzbudza wiele wątpliwości.

ID-10074398Odpowiednie przepisy budowlane szczegółowo regulują warunki techniczne, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie. O ile w danej sytuacji dla gruntu przeznaczonego pod budowę nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, to zmiana zagospodarowania terenu polegająca na budowie budynku wymaga wydania decyzji o warunkach zabudowy, która, podobnie jak decyzja o pozwoleniu na budowę, musi respektować wymogi prawa budowlanego, w tym wspomniane wyżej warunki techniczne.

W postępowaniu w sprawie wydania tej decyzji osoba aby posiadać status strony musi legitymować się interesem prawnym lub obowiązkiem. Cechą podstawową interesu prawnego jest to, że znajduje on podstawę w przepisach prawa, a więc nie ma on charakteru subiektywnego. Od interesu prawnego należy odróżnić interes faktyczny, czyli sytuację, w której określony podmiot jest wprawdzie bezpośrednio zainteresowany rozstrzygnięciem sprawy administracyjnej, nie mogąc jednakże tego zainteresowania poprzeć przepisami prawa, mającymi stanowić podstawę żądania stosownych czynności organu administracji publicznej. Dominująca linia orzecznicza sądów administracyjnych wskazuje na to, iż we wspomnianej wyżej sytuacji członkowie spółdzielni mają jedynie status „osób trzecich”, gdyż nie mają własnego interesu prawnego. Taki interes prawny, wynikający z własności lub prawa użytkowania wieczystego nieruchomości, posiada natomiast spółdzielnia. Członkowie spółdzielni mogą wpływać na jej decyzje korzystając z procedur postępowania wewnątrzspółdzielczego.

Odnotować jednak należy fakt, iż są orzeczenia, w których sądy administracyjne przyznały członkom spółdzielni status strony w postępowaniu administracyjnym, jednak tylko wtedy gdy miały one w konkretnym stanie faktycznym własny, indywidualny interes, inny od interesu pozostałych członków spółdzielni. Takie stanowisko wykluczałoby możliwość samodzielnego wystąpienia w sprawie członka spółdzielni tam, gdzie chodzi o interesy wspólne.

Jeżeli chodzi natomiast o postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na budowę, to przymiot strony przysługuje inwestorom, właścicielom, użytkownikom wieczystym i zarządcom nieruchomości, które znajdują się w obszarze oddziaływania obiektu. Posiadanie wyłącznie spółdzielczego prawa do lokalu wyklucza możliwość występowania w takim postępowaniu w charakterze strony. Pozostaje jednak możliwość skorzystania z przysługującemu każdemu prawa do skargi, która złożona w postępowaniu administracyjnym przez osobę nie będącą stroną tego postępowania stanowi materiał dowodowy, który powinien być rozpatrzony z urzędu przez organ prowadzący postępowanie.

Autor Mecenas Antoni Koprowski
Październik 22, 2013        Brak Komentarzy

Condohotel – pewny zysk czy ryzyko?

Moda na hotele, które mają wielu właścicieli, wreszcie dotarła do Polski. Nowe condohotele wyrastają jak grzyby po deszczu, a deweloperzy je stawiający na brak zainteresowania narzekać nie mogą. Dla kogo taka inwestycja i czy naprawdę się opłaca?

Condohotel, czyli co?

Najprościej rzecz ujmując, condohotel tylko częściowo jest typowym hotelem. Deweloper stawia obiekt o podwyższonym standardzie, natomiast inwestorzy (firmy, osoby prywatne lub przedsiębiorcy) kupują poszczególne apartamenty, które potem wynajmują. Nie zarządzają nimi, lecz zajmuje się tym wyspecjalizowana firma.

Pierwsze budynki, które łączyły w sobie lokale mieszkalne i hotel powstały w latach 50. na Florydzie, natomiast w Polsce zaczęto dostrzegać potencjał condohoteli dopiero niedawno. Polscy inwestorzy jednak szybko przekalkulowali, że tego typu lokowanie gotówki jest dobrym patentem na jej pomnożenie.

ID-10083547Kto tu rządzi?

Użytkowanie obiektu przypomina nieco klasyczną wspólnotę mieszkaniową. Każdy lokal ma innego właściciela, lecz nad całością czuwa administracja lub spółdzielnia. Tutaj jest podobnie. Inwestorzy pokrywają opłaty związane z utrzymaniem własności nieruchomości, np. koszty utrzymania nieruchomości wspólnej (w tym fundusz remontowy), opłaty za wywóz nieczystości i odprowadzanie ścieków, opłaty za dostawę wody i ogrzewanie, często ochronę oraz podatek od nieruchomości. Natomiast jeśli wynajmą apartament, to wtedy najemca ponosi dużą część tych opłat, a właściciel skupia się główne na opłaceniu podatku za lokal oraz jego ubezpieczeniu. Do tego właściciel apartamentu nie ponosi kosztów wynikających z infrastruktury w budynku. To jest obowiązkiem operatora hotelu lub innego obiektu hotelarskiego.

Co ciekawe, miesięczny koszt wynajmu apartamentu w condohotelu jest porównywalny do wynajmu pokoju w bloku mieszkalnym o podwyższonym standardzie, choć to zależy od lokalizacji i sezonu. Im lepsza miejscowość (np. Zakopane), tym większe zyski. W gorszych pod względem turystycznym miastach w posezonowych miesiącach utarg jest niższy, ale to nie znaczy, że nieopłacalny. Dodatkowo najemca zyskuje coś więcej: trafia do miejsca kompleksowo wyposażonego, gdzie jest restauracja, SPA i sale konferencyjne.

Jeśli chodzi o kwestie prawne, to apartamenty najczęściej nie stanowią samodzielnych lokali mieszkalnych z funkcją użytkową. Każdy apartament posiada księgę wieczystą, dlatego może być obciążony hipoteką, a co za tym idzie: kredytem hipotecznym za zakup nieruchomości.

Zarabiaj na wynajmie.

Kupno apartamentu w condohotelu to wydatek rzędu co najmniej 200 tysięcy złotych. Dodatkowo każdy obiekt rządzi się swoimi prawami, lecz w 2012 roku średnia przychodu z wynajmu tego typu lokali wahała się w przedziale od 6 do 10 proc. wartości nieruchomości, czyli od kilkunastu do kilkudziesięciu tys. zł rocznie. To sporo, jednak trzeba pamiętać, że właściciel musi opłacić podatek od nieruchomości i zarobku. Jeśli sam będzie chciał spędzić wakacje w swoim apartamencie, musi liczyć się ze spadkiem jego rentowności, a co za tym idzie: niższymi przychodami.

Jednak trudno pominąć zalety takiej inwestycji, zwłaszcza dla osób, które mieszkają daleko lub nie mają czasu zajmować się nieruchomością, wynajmem lub remontem. To wszystko robi za nich ktoś inny. Właściciele mieszkań na wynajem często boją się, że najemca nie będzie chciał się z niego wyprowadzić, a eksmisja może trwać latami. W condohotelu takimi sprawami zajmuje się zarządca i to on dba, by klient wyprowadził się z apartamentu we właściwym czasie.

Dodatkowo umowa z zarządcą nieruchomości, zawierana na kilka lub kilkanaście lat, również stanowi ważne zabezpieczenie. Często gwarantuje zyski, nawet gdy apartament nie zarobił na siebie wystarczająco. Inwestor ma pewność, że nie będzie stratny na pokoju w condohotelu. Trzeba pamiętać, że taka umowa nie trwa wiecznie, jednak obydwu stronom zależy na kontynuowaniu współpracy. Dlatego po wygaśnięciu umowy właściciel otrzymuje albo gwarancję wypłacenia określonej kwoty bez względu na obłożenie, albo zarządzający pobiera około 30 proc. przychodu osiągniętego przez właściciela.

Zyski z condohoteli porównywalne są do rentowności klasycznych lokat w bankach. Obecnie można na nich zarobić około 3 proc. w skali roku.ID-100105558

Chce się tu mieszkać!

Zazwyczaj pokoje w condohotelu kupuje się z myślą o wynajmie, jednak zamożniejsze osoby nabywają go dla własnego użytku. Kto by nie chciał spędzić wakacji w pięknym miejscu? To właśnie tam stawia się tego typu obiekty hotelarskie. Nie mogą to być przypadkowe miejscowości, które ożywają tylko na trzy miesiące w roku. Jeśli pokój ma na siebie zarabiać, musi mieć klientów przez cały rok. Dlatego inwestorzy decydują się na kurorty lub miasta, w których biznes i sezon turystyczny kręcą się bez przerwy (np. nad morzem i w górach).

Apartament w condohotelu jest lepiej wyposażony niż zwykły pokój w pensjonacie. Jest przestronny, nowoczesny, atrakcyjnie umeblowany. Czasem przypomina klasyczne, nawet kilkupokojowe mieszkanie z kuchnią lub aneksem kuchennym (można zaoszczędzić na stołowaniu się w lokalnych barach i restauracjach!), w którym bez problemu zmieści się cała rodzina. Dodatkowo cena w wielu miejscach również jest argumentem „za”. W kurorcie podczas sezonu można dostać pokój już od 40 złotych od osoby za dobę! W wielu ośrodkach wypoczynkowych trudno o taką stawkę, a standard czasem woła o pomstę do nieba: stare meble, zniszczone łazienki, brak telewizora i internetu. W condohotelu takie wpadki są nie do pomyślenia.

A co z ryzykiem?

Jak każda inwestycja, również i condohotel obarczony jest sporym ryzykiem. Trzeba ją dobrze przemyśleć, przeanalizować pod kątem potencjalnych klientów. Czy warto tutaj w ogóle przyjeżdżać? Co oferuje dana miejscowość i czy jest modna? Jakie są atrakcje turystyczne i pogoda? Czy okolica nasycona jest hotelami i pensjonatami?

Podczas sprzedaży pokoju w condohotelu również może być problem. Zazwyczaj łatwo go kupić i utrzymać, ale na rynku wtórnym taka nieruchomość bywa trudna do sprzedania, zwłaszcza jeśli hotel nie jest nową inwestycją.

Lepiej zagranicą?

Specyficzny klimat pogodowy w Polsce nie zachęca do wypoczynku przez cały rok. Inaczej jest w cieplejszych krajach, zwłaszcza śródziemnomorskich, gdzie od dawna kwitnie rynek condohoteli. Wielu ekspertów to właśnie tam zaleca przeniesienie kapitału. Dzięki temu inwestor może naprawdę dużo zarobić, a nie jedynie, jak w Polsce, liczyć na zysk porównywalny do długoterminowej lokaty, czyli około 3 proc. brutto rocznie.

W wyjątkowo popularnych i modnych miejscowościach (np. francuska Riviera) można kupić apartament znacznie drożej niż w Polsce, ale dochody mogą być też bardziej zadowalające, więc szybciej zwróci nam się inwestycja. Z drugiej strony, warto zainwestować w pokój w słonecznej, ale też mniej ekskluzywnej, Hiszpanii będzie tańszy (już od 2 tys. euro za mkw). Choć kwota wynajmu będzie niższa niż w pierwszym przypadku, to klienci będą wypoczywać w pokoju przez cały rok, co da naprawdę przyzwoite wyniki.

ID-10028306Gdańsk otwiera się na condohotele.

Latem 2013 roku firma Qualia oddała do użytku na terenie Jelitkowa Golden Tulip Gdańsk Residence, czyli pierwszy condohotel w Gdańsku. Inwestycja usytuowana jest w odległości 100 metrów do plaży oraz nadmorskiej promenady prowadzącej do sopockiego mola. Deweloper na swojej stronie zapewnia, że gwarantuje przychody dla inwestora przez 15 lat do 9 procent rocznie oraz stabilność finansową i bezpieczeństwo – operator i deweloper należą do PKO Banku Polskiego.

Jak widać, trójmiejski rynek oferuje coraz więcej ciekawych inwestycji. Nic, tylko wybierać.

Autor Alicja Olkowska
Październik 17, 2013        3 komentarze

Polecane serwisy