Archiwum - Sierpień, 2013

Mieszkanie do 200 tysięcy złotych? To możliwe!

Kryzys, który na szczęście powoli przechodzi do historii, zrobił wiele dobrego dla ludzi marzących o własnym mieszkaniu. Jeszcze w 2008 roku, czyli w czasach wielkiej hossy, za 200 tysięcy złotych można było kupić jedynie skrawek nieruchomości. Mało kto mógł sobie pozwolić na przestronne lokum, położone w dobrej lokalizacji i o podwyższonym standardzie. Teraz się to zmieniło, a skorzystał na tym klient.

Polakom żyje się lepiej, ale wciąż szukają tanich ofert.

W 2012 roku analitycy wyliczyli, że ponad 40 procent kupujących planuje wydać na mieszkanie nie więcej niż 200 tysięcy złotych. Jednak to, że nieruchomość jest „tania”, nie oznacza, że jest w fatalnym stanie wymagającym natychmiastowego remontu. Sprzedający zdają sobie sprawę, że klienci są wybredni, a konkurencja nie śpi. Dziś mało kto zdecyduje się na lokal, w którym tak naprawdę nie da się żyć. Jakość to podstawa, nawet za przystępną cenę.

ID-10059900

Zamieszkaj w Trójmieście!

Oczywiście, to nie tak, że nagle ceny wszystkich mieszkań poleciały w dół. Wciąż są miasta i dzielnice, które oferują naprawdę abstrakcyjną stawkę za metr kwadratowy. Wystarczy spojrzeć na Sopot. Piękny kurort rządzi się swoimi prawami, więc trudno w nim „ustrzelić” tanią i jednocześnie atrakcyjną nieruchomość. Dlatego osoby z Trójmiasta planujące zakup mieszkania powinny zastanowić się nad Gdańskiem i Gdynią, które są kopalnią fantastycznych propozycji do 200 tysięcy złotych.

Gdzie tanio i dobrze w Gdańsku i Gdyni?

Obecnie klienci bez problemu znajdą w tej cenie mieszkania jedno-, dwu-, a nawet, przy odrobinie szczęścia, trzypokojowe. Nabędą lokum, które nie będzie się kojarzyć ze zdewastowaną ruderą położoną przy wysypisku śmieci. Teraz mieszkanie za 200 tysięcy złotych stało się pewnego rodzaju standardem. Wystarczy dobrze się rozejrzeć. Najlepiej ze sprawdzoną agencją nieruchomości.

Rynek wtórny nadal atrakcyjny.

Rynek wtórny to bardzo dobry kierunek. Znaleźć tam można mieszkania w dogodnej lokalizacji, często w centralnej części miasta, świetnie skomunikowanej, o pełnej infrastrukturze. Nie ma się co dziwić, że są osoby, które tylko takie oferty przeglądają.

Przykład? Proszę bardzo. Już za 179 tysięcy złotych nabędziesz jednopokojowe mieszkanie na gdańskim Ujeścisku. Powierzchnia 30 metrów kwadratowych, budynek z 2006 roku, do tego ogromny balkon, kuchnia częściowo wyposażona, piwnica i miejsce parkingowe. Cena z pewnością jeszcze jest do negocjacji.

Prawdopodobnie w to nie uwierzysz, ale można kupić ustawną kawalerkę w świetnym stanie jeszcze taniej! Na przykład za 134 tysiące złotych w Brzeźnie. Położoną jedynie 500 metrów od plaży! Nie powinien dziwić fakt, że ta atrakcyjna nieruchomość szybko znalazła nabywcę, który na dodatek wynegocjował jeszcze lepszą cenę i ostatecznie zapłacił za nią 122 400 złotych!

W Gdyni także znajdziemy oferty, obok których trudno przejść obojętnie. W samym Śródmieściu kupisz 2-pokojowe mieszkanie w bliskiej odległości od morza oraz SKM-ki. Cena? 177,5 tysięcy złotych!

Dla osób planujących wyprowadzkę na obrzeża miasta również mamy dobrą wiadomość. Urocze działki, idealne pod dom jednorodzinny, można kupić już za 119 tysięcy złotych, na przykład w Koleczkowie. Powierzchnia 1125 metrów kwadratowych, 12 kilometrów do obwodnicy, a w pobliżu sklepy, apteka, a nawet szkoła podstawowa.

Warto pamiętać, że są to ceny wyjściowe i każdą z nich można „zbić” do bardzo przyjemnej dla portfela stawki…

ID-10021990

Wybieraj, przebieraj, umów się z doradcą!

Jak znaleźć upragnione mieszkanie w dobrej cenie? Można poszukać ofert w internecie, ale najlepiej spotkać się z agentem nieruchomości. On najlepiej doradzi i podpowie, na co wydać twoje pieniądze. Przeszuka oferty nie tylko na portalach internetowych, ale także w swojej bazie i bazach innych agencji. Przedstawi również propozycje, których często jeszcze nie ma w internecie i być może nigdy tam nie trafią, bo są gorące i rozchodzą się jak ciepłe bułeczki! Ostatecznie zyskasz spokój, że nie kupisz kota w worku, a to jest bezcenne, prawda?

Autor Alicja Olkowska
Sierpień 31, 2013        Brak Komentarzy

Osiedla-getta, czyli uwięzieni na własne życzenie

Całodobowy monitoring, wysoki płot, szlaban na pilota i czujny ochroniarz stały się normą w dużych miastach. Kilka lat temu kojarzyły się z enklawami tylko dla bogatych, lecz obecnie przeciętny Kowalski również może sobie pozwolić na kupno mieszkania we współczesnym getcie, czyli osiedlu strzeżonym i niedostępnym dla zwykłego przechodnia.

ID-10049863

Zamknięci Polacy.

Pierwsze osiedla strzeżone powstały w Stanach Zjednoczonych z myślą o osobach starszych, które nie do końca czuły się bezpieczne bez „drutu kolczastego” wokół domu. W latach 60. kalifornijscy architekci poszli jeszcze dalej i zaczęli tworzyć getta tak przystosowane do jego mieszkańców, że ci nie musieli opuszczać jego bram, żeby załatwić podstawowe potrzeby, takie jak zakupy czy wizyta u fryzjera. Mieszkali w nich ludzie zmęczeni wielkimi miastami i poszukujący ciszy oraz spokoju.

Jednak prawdziwy boom przyszedł wraz z latami 80., kiedy to rozpędzona gospodarka w krótkim czasie „wyprodukowała” ludzi nieprzyzwoicie bogatych, którzy zapragnęli żyć wśród elity o podobnym statusie materialnym. Nagle osiedla grodzone stały się synonimem prestiżu, luksusu oraz środowiska dostępnego tylko dla wybranych. Dopiero w latach 90. moda na współczesne getta dotarła do Polski i, jak pokazuje historia, trafiła na bardzo żyzny grunt.

Współcześnie tego typu infrastruktury w Europie są budowane coraz rzadziej, lecz i tutaj znajdziemy wyjątek. Tak, chodzi o Polskę, na terenie której występuje największe zagęszczenie gett. Tylko w Warszawie naliczono ich ponad 400!

Wszystkie takie same?

Osiedla-getta zazwyczaj są do siebie podobne pod kilkoma względami. Przede wszystkim są ogrodzone płotem, murem i drzewami, które często potęgują wrażenie odcięcia i intymności oraz „nafaszerowane” najnowocześniejszymi systemami ochrony, dostępnymi tylko dla mieszkańców. Zdarza się, że przy furtce zamontowane są nie tylko domofony, ale też wideodomofony! We współczesnym getcie ważną rolę pełni także ochroniarz.

Zazwyczaj budynki wewnątrz osiedla rozmieszczone są na planie prostokąta lub podkowy. Między nimi wyznaczono miejsce na zadbane zielone skwerki, ławeczki czy place zabaw. Wabikiem jest nie tylko sielski wygląd getta, ale również jego nazwa, często nawiązująca do przyrody.

Statystyki wskazują, że na tego typu mieszkania decydują się ludzie młodzi, między 20 a 40 rokiem życia. Wykształceni, dobrze zarabiający Polacy, którzy pieniądze na wymarzone M pożyczyli od banku.

Socjolodzy zauważyli, że mieszkańcy gett widzą w nich jedynie etap przejściowy. Docelowo chcą kupić dom poza miastem, jednak żeby im się to udało, muszą ciężko pracować, zazwyczaj w dużych firmach i korporacjach. Bywa, że od poniedziałku do soboty jedynie śpią w mieszkaniu, więc chcą mieć pewność, że podczas ich nieobecności nikt niepowołany nie dostanie się na teren osiedla. Ponoć ich lęk wynika z przekonania, że państwo nie jest w stanie zadbać o ich dobytek, więc sami muszą dołożyć starań i zatroszczyć się o mieszkanie.

Znamienną cechą takich enklaw jest również anonimowość. Lokatorzy, mimo że dzieli ich tylko ściana, rzadko kiedy w ogóle wiedzą, jak wygląda osoba, która za nią mieszka. Na drzwiach trudno znaleźć tabliczkę z nazwiskiem czy spis mieszkańców na klatce schodowej. Przeciwnicy gett są zdania, że żyją w nich ludzie, którzy zastąpili nazwisko numerem mieszkania. I jest w tym sporo prawdy…

ID-10039779

Nie takie straszne, jak malują.

Jednak osiedla grodzone to nie tylko inwigilacja na własne życzenie. To także liczne zalety, o które trudno na ich otwartych odpowiednikach. Przede wszystkim tutaj łatwiej utrzymać porządek oraz poszanowanie cudzej własności. I coś w tym jest, ponieważ wielkomiejskie osiedla ogólnodostępne często naznaczone są aktami wandalizmu (szpecące graffiti, połamane ławki i psie odchody na każdym kroku to niestety wciąż norma). Jeśli coś należy do wszystkich, to najczęściej do nikogo, więc lokatorzy rzadko troszczą się o najbliższą okolicę.

Dodatkowo monitoring rzeczywiście zmniejsza przestępczość. Bywa on również koniecznością, jeśli osiedle położone jest na obrzeżu miasta lub w lesie. Tak jest na przykład na Wzgórzu Magellana w Gdańsku, które dzięki kamerom, ogrodzeniu oraz ochronie daje jego mieszkańcom realne poczucie bezpieczeństwa. A to jest w dzisiejszych czasach niezbędne.

Warto zauważyć, że w ostatnich latach również wielkomiejskie i otwarte spółdzielnie czy wspólnoty mieszkaniowe coraz częściej montują kamery. Wielki Brat tylko pozornie jest siłą inwigilującą, która śledzi lokatorów. Tak naprawdę chodzi o to, żeby samemu zatroszczyć się o siebie i najcenniejszy dobytek.

Współczesne osiedla-getta nie bez powodu uchodzą za miejsca przyjazne życiu. Zadbane, ukwiecone, czyste i schludne otoczenie sprzyja miłemu spędzaniu czasu. Takie miejsca zazwyczaj łączą się z wyższym standardem mieszkań, pięknymi klatkami schodowymi i atrakcyjnym wykończeniem. Nie trzeba się martwić, że wandal przyjdzie w nocy i pomaluje ściany sprayem, bo ktoś cały czas nad nimi czuwa, a ta świadomość zazwyczaj odstrasza potencjalnych przestępców.

Getto nie dla każdego.

Socjolodzy słusznie zauważyli, że osiedla zamknięte rodzą podziały między ludźmi – nie tylko tymi z zewnątrz, ale również wewnątrz. Tworzy się namacalna granica społeczna, za którą „chronią” się ci lepsi, bogatsi, świadomie odcinający się od pozostałej części społeczeństwa. Wciąż pokutuje przekonanie, że osiedle otwarte jest gorsze od strzeżonego, ponieważ tam panuje „samowolka”, z której „gettowcy” również lubią skorzystać. Mogą tam wyprowadzić psa lub zaparkować samochód. Niestety, nie działa to w drugą stronę. Dzieci z osiedli otwartych nie mają wstępu na zamknięty plac zabaw.

W każdym dużym mieście można zobaczyć skupione obok siebie enklawy, oddzielone jedynie płotami. Niby poszczególne osiedla zbudowano w bliskiej odległości, lecz „barykady” uniemożliwiają wytworzenie więzi międzyludzkich. Mieszkańcy współczesnych gett są przekonani, że mur oznacza bezpieczeństwo, lecz w grupie bez poczucia wspólnoty każdy może być obcym, także sąsiad z naprzeciwka.

Przeciwnicy zamkniętych osiedli od lat walczą z rozbiciem architektury miasta, które często podzielone jest na strefy bez możliwości wstępu. Przekonali się o tym mieszkańcy gdańskiego Przymorza, kiedy budujący Trzy Żagle deweloper zagrodził uczęszczane przejście między blokami. W rezultacie powstały dwa sąsiedzkie obozy, które wzajemnie miały do siebie pretensje.

ID-10054530

Są plusy dodatnie i plusy ujemne?

Kupno mieszkania to jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu każdego człowieka, więc warto dobrze je przemyśleć. Osiedla strzeżone lub otwarte mają swoje wady i zalety. Trzeba je dobrze rozważyć, zanim wyda się kilkaset tysięcy złotych na lokal, w którym spędzimy być może kilkadziesiąt lat.

Z drugiej strony coś musi być na rzeczy, skoro Polacy tak zakochali się w grodzonych osiedlach. Być może żyjemy w takiej rzeczywistości, że płot i ochroniarz są nam potrzebni do szczęścia?

Autor Alicja Olkowska
Sierpień 19, 2013        2 komentarze

Student też klient, czyli wynajem bez wpadki!

Wielkimi krokami zbliża się kolejny rok akademicki. Studenci wciąż korzystają z uroków wakacji, lecz już niebawem będą musieli wrócić do bardziej przyziemnej rzeczywistości i ruszyć na poszukiwania mieszkań, w których, jeśli wszystko pójdzie po ich myśli, zatrzymają się na dłużej. Problem ten dotyczy zwłaszcza nowych, przyjezdnych z daleka żaków. Jak znaleźć tanie i pewne lokum? My wiemy jak.

Student zaczął się cenić.

Czasy, kiedy studenci byli traktowani po macoszemu i zatrzymywali się w mieszkaniach przypominających zagrzybione rudery i sutereny, powoli odchodzą w niepamięć, jednak nadal można spotkać lokale, które standardem nie odbiegają od dawnych „norm”. Najlepsze oferty rozchodzą się jak ciepłe bułeczki, dlatego warto wcześniej zacząć poszukiwania wymarzonego M. Choć wakacje trwają w najlepsze, lada moment nastanie wrzesień, czyli gorący okres dla każdego żaka. Jak w gąszczu ofert znaleźć tę najlepszą? Wystarczy przestrzegać kilku podstawowych zasad, ale najpierw zdecydować, czy chcemy mieszkać w akademiku, wynająć samodzielnie pokój czy może wybrać opcję współwynajmu.

ID-10021428

Dla każdego coś innego.

Studenckie życie od zawsze kojarzy się z akademikami. To wciąż jeden z najpopularniejszych wyborów żaków, lecz głównie tych przyjezdnych. Po roku pobytu w przyuczelnianym „hotelu”, decydują się na wyprowadzkę w lepsze miejsce.

Ile miesięcznie kosztuje pokój w akademiku? Wszystko zależy od liczby osób w nim przebywających. Trzyosobowy to koszt około 300-400 zł, pokój dwuosobowy to wydatek rzędu 350-450 zł, a jedynka od 400 do 550 zł.

Niestety, wciąż trudno się tam dostać. Uczelnia nie przyjmuje wszystkich wniosków, a pierwszeństwo mają studenci z dalekich miejscowości oraz z trudną sytuacją materialną. Nie wszyscy też odnajdują się w tłocznym i głośnym akademiku. Niekończące się imprezy, tłumy w kuchni i łazienkach skutecznie odstraszają osoby ceniące ciszę i spokój.

Rozwiązaniem jest również stancja, czyli pokój wynajmowany przy rodzinie lub starszej osobie. W tym wypadku cena waha się od 500 do nawet 1000 zł! Owszem, można trafić na przyjaznych współlokatorów, którzy szanują prywatność swojego gościa, lecz często tego typu wynajem wiąże się z mniej przyjemnymi sytuacjami. Właściciele mieszkania mogą zakazać studentowi np. zapraszania znajomych do pokoju, puszczania głośniej muzyki, a nawet późnych powrotów.

Zatem zanim żak podpisze umowę, powinien szczerze porozmawiać z domownikami i poznać zasady panujące w ich mieszkaniu.

W ostatnich latach studenci najchętniej decydowali się na współwynajem, czyli kilka osób wynajmuje kilkupokojowe mieszkanie i po równo dzieli się opłatami. Niestety, im większe mieszkanie, tym wyższe koszty. I tak: mieszkanie dwupokojowe to miesięczny wydatek rzędu od 1100 zł aż do 2000 zł, trzypokojowe i większe może kosztować nawet 2500 zł, ale cena uzależniona jest od miasta, lokalizacji i standardu.

Im więcej osób przebywa w mieszkaniu, tym niższe koszty ponoszą poszczególni domownicy. Wtedy współwynajem może się naprawdę opłacać.

Decydując się na poszukiwanie tego typu wynajmu trzeba pamiętać, że domownicy mogą przeprowadzać wśród potencjalnych kandydatów castingi. To oczywiste, że nikt nie chce mieszkać z osobą, która nie do końca spełnia nasze oczekiwania, prowadzi podejrzany tryb życia lub jest konfliktowa. Dla niektórych problemem może okazać się zwykła codzienność, którą trzeba dzielić z dużą liczbą osób. Bywa, że między mieszkańcami dochodzi do spięć, które mogą skończyć się przyśpieszoną wyprowadzką. W tym wypadku pomocny będzie regulamin, który jasno określi zasady panujące w mieszkaniu.

Jak znaleźć najlepszą ofertę? Spróbuj z pośrednikiem!

Coraz częściej studenci zwracają się o pomoc w poszukiwaniu mieszkania do wykwalifikowanych pośredników. Zyskują dzięki temu pewność, że mieszkanie rzeczywiście zgadza się z opisem i nie ma w umowie żadnych ukrytych kruczków.

Co więcej, jest to bardzo proste. Podpisujesz umowę najmu z pośrednikiem, który szuka w twoim imieniu spełniającego oczekiwania mieszkania. Bierze pod uwagę uczelnię, na której studiujesz, omawia z tobą najdogodniejszą lokalizację i dostosowuje do twojego trybu życia. Następnie proponuje ci różne możliwości i doradza, która z nich jest najatrakcyjniejsza. Wsparcie agencji docenią przede wszystkim studenci, którzy przyjechali na studia z daleka i jeszcze nie znają nowego miasta.

I na koniec wspaniała wiadomość: najlepsze biura nieruchomości nie biorą za taką współpracę prowizji! Nie dość, że znajdujesz świetne mieszkanie, to na dodatek za darmo.

ID-100163621

ABC pierwszej wizyty.

Jeśli decydujesz się na samodzielne oględziny mieszkania, ustal w rozmowie telefonicznej z właścicielem kilku podstawowych faktów: jaka jest jego wielkość, ile wynosi miesięczny czynsz, jak jest wyposażone. Podczas wizyty zwróć szczególną uwagę na:

  • lokalizację: czy okolica jest głośna, bezpieczna i dobrze skomunikowana?

  • domofon, windę, klatkę schodową – czy jest zadbana?

  • stan mieszkania: czy nie ma wilgoci i grzyba, zwłaszcza w łazience i przy framugach okien, czy nie ma robaków?

  • poproś właściciela mieszkania o przedstawienie rachunków za media i czynsz

  • ustal, co można, a czego nie można robić w mieszkaniu (np. palić papierosów)

Umowa – z pośrednikiem masz pewność, że nie wydasz kasy na kota w worku!

Ostatni etap poszukiwania mieszkania jest najważniejszy. Osoby, które wynajmują mieszkania wiedzą, że czasem można ukryć pewne fakty na niekorzyść niedoświadczonego studenta. Dlatego kolejny raz warto rozważyć opcję współpracy z pośrednikiem. Agent upewni się, czy umowa jest poprawnie skonstruowana, czyli m.in. zawiera opis mieszkania: adres, wielkość powierzchni, ilość pokoi, wyposażenie, wysokość czynszu oraz dopilnuje, by w dniu przekazania kluczy został spisany

stan liczników gazu, wody oraz prądu.

Po tym czeka nas już tylko przeprowadzka, którą również biuro nieruchomości może ułatwić. Wystarczy tylko zapytać.

Autor Alicja Olkowska
Sierpień 4, 2013        1 Komentarz

Najtrudniejszy pierwszy krok

Wreszcie się zdecydowałeś. Po długich miesiącach rozważań i kalkulacji postanowiłeś kupić mieszkanie. Już teraz wiesz, że prawdopodobnie będzie to jedna z twoich najważniejszych decyzji. Statystyczny Polak kupuje mieszkanie nie więcej niż dwa razy w życiu. Zanim to zrobi, prawdopodobnie zadłuży się w banku nawet na kilkadziesiąt lat.

Proces kupna własnego M jest ekscytujący, ale również stresujący. Czy dobrze wybrałem? Czy mogę zaufać deweloperowi? Czy nie będę żałować? Wielu nabywców z trudem znosi oczekiwanie na odbiór kluczy… A gdyby to uprościć? Gdyby część obowiązków zrzucić na barki kogoś bardziej doświadczonego? Wtedy zakup wymarzonego mieszkania może okazać się fascynującą przygodą, która nie zakończy się rozczarowaniem. Tylko jak to zrobić?

ID-10061247

Przełam stereotypy!

Wielu klientów nawet nie zdaje sobie sprawy, jak dużo można zyskać dzięki współpracy z pośrednikiem nieruchomości. Niestety, nadal panuje opinia, że to kosztuje, wcale nie skraca czasu oczekiwania na mieszkanie, że wszystko można zrobić samemu. Gdyby przecięty Kowalski wiedział, ile można zyskać dzięki pośrednikowi nieruchomości, prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałby się na samodzielne kupno „pierwszego kwadratu”.

Jesteś w dobrych rękach.

Pośrednik nieruchomości zawsze dba o twoje interesy. Pomoże ci z nieruchomością na każdym etapie jej kupna. Żebyś nie tracił czasu, w pierwszej fazie poszukiwań zaprezentuje ci oferty on-line z profesjonalnymi zdjęciami, które dokładnie przybliżą ci pełną gamę możliwości. Wybierzesz te nieruchomości, które zrobią na tobie najlepsze wrażenie. Na każdym kroku otrzymasz też wsparcie profesjonalnej obsługi prawnej, za którą w najlepszych agencjach nieruchomości klient nie ponosi żadnych kosztów!

W przypadku zakupu mieszkania na rynku pierwotnym niektóre biura zapewniają również odbiór mieszkania przez niezależnego inżyniera, który sprawdzi podstawowe kwestie techniczne. Jeśli planujesz pozyskać kredyt hipoteczny, pośrednik pomoże ci wybrać najkorzystniejszą ofertę.

Dodatkowo upewni się, czy skompletowano wszystkie niezbędne dokumenty. Doradzi, uprzedzi i podpowie. Dzięki niemu zaoszczędzisz czas i pieniądze, ponieważ to on będzie odpowiedzialny za nieruchomość od A do Z.

Pamiętaj, że głównym zadaniem pośrednika jest bezpieczne, korzystne i skuteczne przeprowadzenie współpracy aż do jej finalizacji w postaci umowy kupna.

Jeśli masz jeszcze jakieś wątpliwości, to kolejny argument powinien rozwiać wszystkie twoje obawy. Pośrednik nieruchomości ponosi pełną odpowiedzialność za swoje działania zawodowe. Ponadto wszystkie wykonywane transakcje nadzorowane są przez licencjonowanego pośrednika w obrocie nieruchomościami.

Tutaj nie ma miejsca na niedomówienia i niejasne sytuacje i, co najważniejsze, kupujący nie płaci prowizji przy zakupie. Prowizję płaci tylko sprzedający.

ID-10033486

Dobrze się zastanów…

Podczas kupna mieszkania kieruj się głosem serca oraz… zdrowym rozsądkiem. Nikt nie każe ci korzystać z usług agencji nieruchomości, lecz rozważne i mądrze inwestujące swój kapitał osoby prawdopodobnie by ci to zaleciły. Możesz samodzielnie kupić mieszkanie, przez co zaoszczędzisz na prowizji dla pośrednika, chociaż warto pamiętać, że w najlepszych biurach nieruchomości klient kupujący nie płaci prowizji pd kupna, to jesteś narażony na ryzyko, że stracisz jeszcze więcej z powodu źle skonstruowanej umowy czy innych niedopatrzeń, na które wyczuleni są profesjonaliści znający się na swoim fachu.

Zanim weźmiesz sprawy tylko w swoje ręce, upewnij się, czy przypadkiem nie zyskasz więcej na wizycie w agencji nieruchomości. W końcu miliony zadowolonych klientów nie mogły się mylić.

Autor Alicja Olkowska
Sierpień 4, 2013        Brak Komentarzy

Polecane serwisy